metryka epizodu
numer epizodu
93
tytuł epizodu
O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
opowiadał
Zdzisław Świerczewski
rok urodzenia
1928
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Gdy wybucha powstanie warszawskie pies Bajbus postanawia powrócić do swego właściciela na Targówku. Polecamy inne epizody z tym bohaterem: nr 77 i 78.
tekst epizodu
No dobrze, a dlaczego Bajbus nie lubił powstania warszawskiego?
Bo tak to powiedziałem na początku mojej opowieści. Jeśli żeście się nie znudzili i pani się jeszcze nie znudziła, to opowiem dlaczego Bajbus nie lubił powstania warszawskiego. Był 29, a może 30 lipca 1944 roku. Wujek z ciotką wzięli Bajbusa i pojechali w odwiedziny do córki na ulicę Żelazną. I nie zdążyli już wrócić, bo 1-go sierpnia, a był to wtorek, jak wiadomo, wybuchło powstanie warszawskie. A 2-go sierpnia, nie później, powstańcy z oddziału "Chrobry II" postanowili zaatakować Nordwache, która jak wspominałem była na tej ulicy Żelaznej pod 75-tym. Bunkier o którym wspominałem i karabiny maszynowe w oknach i granaty nie dawały żadnych szans powstańcom. Powstańcy postanowili, wszystko to mówię na podstawie historii z powstania, którą znam, powstańcy postanowili zrobić wyłom w ścianie, który łączył te dwa budynki i stamtąd zaatakować Niemców. Chcieli to czynić też z mieszkania mojej siostry. Powstańcy zalecili mieszkańcom, nie wiem czy wszystkim, no w każdym bądź razie tym, którzy sąsiadowali z Niemcami, aby opuścili dom, ponieważ może być, że zaczną się walki w tych mieszkaniach. A ten atak zakończył się zwycięsko dla powstańców, o tym też mówią kroniki z powstania. A moje wujostwo wraz z córką i Bajbusem przenieśli się do swych przyjaciół na ul. Szpitalną w Śródmieściu. Drugiego sierpnia nie było już żadnej łączności między Pragą, a Warszawą, więc nic nie wiedziałem co się z nimi stało, co się stało z Bajbusem. Dni powoli mijały, tylko coraz większe dymy pożarów nad Warszawą się przesuwały i coraz częściej widać było Stukasy - to są niemieckie samoloty pikujące i zrzucające bomby, a każda bomba to nowa śmierć, a my na Pradze byliśmy bezsilni. Powstanie praskie, jak wiadomo, trwało tylko dwa dni. 10-go sierpnia rano, skoro świt nastał, usłyszałem jakiś stukot, uderzenie w drzwi i klamka się ruszała. Ki czort, pomyślałem, zanim otworzyłem. W drzwiach, kto? Stał Bajbus. Oniemiałem. On się rzucił na mnie jakby z płaczem. Był w strasznym stanie. Sierść kudłata, nadpalona w wielu miejscach, jak to u pudli. On zmęczony, słaniał się na nogach, ale nie mógł mi nic opowiedzieć. Głaskałem jego kudły i zobaczyłem, że w kudłach, na skórze wiele białego piasku. Obroży nie miał. Zrozumiałem. Szedł przez płonącą Warszawę, ale pewnie był na tyle mądry, żeby nie iść mostem, bo na moście, opanowanym przez Niemców, by go zastrzelili, więc przepłynął Wisłę. A potem jak każdy pies, który pływa w rzece, wyszedł na brzeg i tarzał sie w piasku. A co się stało z rodziną? O tym też nie mówił. Może zginęli? To było wielce prawdopodobne. Bo przecież nie dopuszczałem myśli, że pozostawił swych opiekunów, chociaż tymczasowych, ale jednak. Tak dobrnęliśmy do 25-go sierpnia 1944 roku, w tym dniu, jak wiadomo, wszyscy mężczyźni od 16-go roku życia do 60-tego musieli opuścić Targówek Fabryczny, bo zostali deportowani drogą przez obóz w Pruszkowie - Durchgangslager czyli obóz przejściowy, gdzie do dzisiaj pewnie wisi na murach taki napis: "Tędy przeszła Warszawa", więc i my z Targówka tamtędy żeśmy przeszli. Psów nie wolno było brać ze sobą. Bajbusa odprowadziłem do ciotki na ul. Klementowicką na Targówku, a sam udałem się w podróż nieznaną pod niemieckimi karabinami. Nie było mnie 14 miesięcy. Wróciłem na Targówek i wtedy dowiedziałem się o tej części życia Bajbusa, której przedtem znać nie mogłem. A więc z nim, siostra moja wraz z rodzicami i Bajbusem opuścili ul. Żelazną i udali się tam, na tą Szpitalną i przebywali tam u tych swoich znajomych do kiedy była przerwa w gwałtach, to Bajbus zaczął piszczeć, że musi wyjść za swoją potrzebą, bo Bajbus był jeszcze psem dobrze wychowanym do tego. Nie załatwiał swoich potrzeb tam gdzie przebywał, mieszkał. Gdy wyszli na zewnątrz, a tu już relacja mojego wuja, Bajbus popatrzył na wuja i ruszył biegiem do przodu. Nie pomogły żadne wołania. Bajbus zniknął i tyle go widzieli. A pewnie nazajutrz to ja go zobaczyłem przed drzwiami na Targówku. A teraz, 25 sierpnia znów się musiałem z nim pożegnać. Gdy wróciłem, jak już wyżej wspomniałem po 14 miesiącach do Polski, to ciotka ta z Klementowickiej opowiadała mi, że Bajbus sypiał u niej w domu w nocy, a rano po śniadaniu zaczynał swój bieg. Na początku nie wiedzieli dokąd on biega, bo wieczorem znów wracał. Jadł kolację, spał, śniadanie i dalej do biegu. Potem się dowiedzieli, że Bajbus w każdy dzień biegał z ul. Klementowickiej na ul. Księcia Ziemowita nr 10, tam siadał przed mieszkaniem i czekał. Tak to trwało kilka miesięcy. Takim był Bajbus. Bajbus zmarł, bo przecież nie zdechł, w wieku 14 lat, a więc według miary ludzkiej w wieku prawie 100 lat, więc dożył sędziwego wieku, czego i wam żeście tak cierpliwie wysłuchali tej opowieści z całego serca życzę.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.