metryka epizodu
numer epizodu
78
tytuł epizodu
O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
opowiadał
Zdzisław Świerczewski
rok urodzenia
1928
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Jest wrzesień 1943 roku. Pan Zdzisław pilnuje pustego mieszkania swojej siostry, które sąsiaduje z siedzibą komendy żandarmerii niemieckiej. Zaprasza kolegów...
tekst epizodu
Zatrzymują mnie, odbierają wszystko, co mam w kieszeni i zaczyna się przesłuchanie. Ten w koszuli jest już w mundurze. To komendant Nordwache, kapitan żandarmerii. On nie wie, że za rok już nie będzie żył, że zabiją go powstańcy. Przed nim leżą zapiski na kartkach, wyjęte z mojej kieszeni a na tych zapiskach leży też moja nieroztropność i głupota, bo poza zadaniami z matematyki, fizyki czy biologii, to zamknięta jest w notatkach i historia, której uczono nas na tajnych kompletach, a tam i Grunwald i powstanie wielkopolskie i napaść hitlerowców na Polskę i wiersze patriotyczne o miłości do ojczyzny. Słowem, walka z najeźdźcą niemieckim. Kapitan nie zna języka polskiego, więc wzywa Dolmetschera czyli tłumacza i karze mu powiedzieć co jest w tych zapiskach, bo resztę on już wie. Sprawdził gdzie ja mieszkam - na Targówku, a co ja robię w nocy, na ulicy Żelaznej, z drugiej strony Warszawy. To wystarcza. A do tego jeszcze dowie się co jest na kartkach, ale żandarm Dolmetscher, ten z sąsiedniego balkonu mówi, że to przede wszystkim zadania matematyczne i jakieś tam głupoty wierszowane o miłości do dziewczyny. Na tym kończy sie przesłuchanie. Kapitan podejmuje decyzję, w wyniku której zabierają mnie z jakąś kobietą też aresztowaną do osobowego samochodu. Sadzają nas na tylnym siedzeniu. W środku siada żandarm i jedziemy, ten żandarm z językiem polskim. Próbuję odezwać się do żandarma, bo przecież on mnie zna, z balkonu. Ale on wypowiada słowa: "Halt's Maul" czyli stul pysk, milcz, więc milczę. Jedziemy. Dojechaliśmy do Arbeitsamtu, czyli urzędu pracy na ul. Kredytową. Odetchnąłem. To tylko wysyłka do Niemiec na roboty. Żandarm zabiera nas z sobą i prowadzi do jakiegoś pokoju, ale tam zostawia tylko tę kobietę. Mnie zabiera dalej. Kiedy już jesteśmy sami i idziemy po korytarzu, żandarm się pyta: "A co słychać u Bajbusa"? Mówiłem, że wszystko w porządku, jest na urlopie. Zatrzymujemy sie przed toaletą męską, a on bierze moje notatki dołączone do protokołu, wybiera niektóre, wręcza mi i mówi: "Weź to, idź do sracza, podrzyj to dokładnie i spuść wodę. Ja tu czekam". Wszedłem do klozetu. Uczyniłem zadość jego radzie, spuściłem wodę. Nagle zobaczyłem, że okna w klozecie nie mają krat, a jest to na parterze, więc tylko wyskoczyć i w nogi, ale wtedy ten żandarm odpowie za moją ucieczkę, a on wie gdzie ja mieszkam, więc nie uciekłem. Żandarm powiedział mnie dokąd ma mnie dostarczyć. Był to straszny adres - Aleja Szucha, czyli główna siedziba Gestapo. Dziś mieści się tam ministerstwo oświaty, czy ministerstwo szkół wyższych, czy edukacji narodowej i muzeum (na al. Szucha 25 prócz muzeum - Mauzoleum Walki i Męczeństwa znajduje się Ministerstwo Edukacji Narodowej - przyp. A. S.). A żandarm do mnie mówi: " Na Gestapo ciągle powtarzaj, to co mówiłeś na przesłuchaniu, u nas. A w samochodzie się do mnie nie odzywaj". Wsadzają mnie w Gestapo w tak zwanym tramwaju. Były to takie salki z ławkami, gdzie się oczekiwało na przesłuchania. I czekam co będzie dalej. Po może godzinie, którą spędziłem w tym tramwaju, prowadzą mnie chyba na trzecie piętro. Czasem i dziś wchodzę na te podwórko ministerstwa i patrzę w okna, w którym to oknie, w którym to pokoju, byłem przesłuchiwany. Dostarczono mnie i protokół o mnie odpowiedniemu gestapowcowi siedzącemu w tym pokoju. Ten, spojrzawszy na mnie i w protokół o mnie, łamaną polszczyzną mówi: "Siadać. Ławka na korytarz i czekać na Dolmetscher". A ja na to: Das ist moeglich, dass ich nicht brauchen einen Dolmetscher, to przetłumaczę- jest możliwe, że nie będę potrzebował tłumacza. Może powiedziałem to niepoprawnie, tak jak i on do mnie po polsku. A on na to: "Du sprichst Deutsch?" – czyli, czy mówisz po niemiecku? Odpowiedziałem: Ich spreche ein wenig Deutsch - mało, ale mówię. "A skąd ty znasz język niemiecki" (gestapowiec) Bo ja sie uczę języka niemieckiego. "A dlaczego ty się uczysz języka niemieckiego" dociekał gestapowiec. A ja na to, że jest taka przyczyna, bo jest to am schoenste Sprache in der Welt. Zacząłem się mu podlizywać, może to coś pomoże. A to język Goethego mówię. Ja właśnie czytam teraz "Fausta". jestem na 23 stronie, ale nie wiem czy będę mógł dokończyć tę poezję. Gestapowiec bacznie się mnie przyglądał, zajrzał do protokołu, zadał mnie kilka pytań. Ja mu lepiej, gorzej po niemiecku odpowiadałem. Opowiadałem mu o tym, że to właśnie pilnowałem mieszkania, że moja siostra się boi złodziei i tak dalej i tak dalej. Powiedział, żebym poczekał na korytarzu, on niedługo kończy służbę i zobaczymy co dalej. A potem kiedy już wyszedł, zabrał mnie, wyprowadził z tego gmachu. Szliśmy w kierunku dzisiejszego Placu Unii Lubelskiej, bo tam była granica między dzielnicą niemiecką, a polską. W drodze powiedział mnie: "A wiesz, ja też czytam Goethego "Fausta", ale ja jestem na 36 stronie". Ja mu na to: Bo pan zna lepiej język niemiecki, więc szybciej pan czyta. Roześmiał się. Uznał to za dobry żart. I mówi: "Żebyś mógł dokończyć tego "Fausta" to ja cię wypuszczę na wolność, ale pamiętaj, że jeśli zobaczysz, że ktoś chce żeby Niemcy nie zwyciężyli na wszystkich frontach to przyjdź do mnie". Ja doch, odpowiedziałem, a tak w duchu sobie dodałem A takiego wała szwabie! Ale byłem już wolny. To Bajbus spowodował, że żandarm pozwolił mnie na zniszczenie niebezpiecznych dla mnie notatek, bo gdyby stwierdzono jaka była ich treść, to i czytanie "Fausta" by nie pomogło, bo żandarm pewnie nie miał przyjaznego uczucia do mnie. On tylko lubił psy, więc lubił i Bajbusa.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.