metryka epizodu
numer epizodu
77
tytuł epizodu
O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
opowiadał
Zdzisław Świerczewski
rok urodzenia
1928
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Jest wrzesień 1943 roku. Pan Zdzisław pilnuje pustego mieszkania swojej siostry, które sąsiaduje z siedzibą komendy żandarmerii niemieckiej. Zaprasza kolegów...
tekst epizodu
[brak pierwszego zdania w nagraniu: „Bajbus był niezwykle inteligentny. Bajbus był gotów…”] oddać życie za przyjaciela, stanąć czynnie w jego obronie. Bajbus był jak sądzę przeciwnikiem powstania warszawskiego, ale za to kochał Pragę, a ściślej Targówek Fabryczny. Bajbus miał słuch można rzec - ponadludzki. Tak jak kiper ma niezwykły dar odróżniania smaków i dźwięków, tak i Bajbus posiadał te walory. Bajbus uważnie słuchał, co się dzieje i co się do niego mówi, ale Bajbus miał tylko jedną wadę: nie mówił w żadnym obcym języku i do tego po polsku też nie mówił. To kim był Bajbus? Bajbus był psem. Psem rasy pudel, czarny, średniej wielkości. Wychowywał się w naszej rodzinie od szczenięcego wieku, a pojawił się na prośbę mojej ciotecznej siostry, aby tatuś jej kupił pieska, znaczy jej tatuś, bo ja tylko wychowywałem się u tego wujostwa na Targówku Fabrycznym. Każdy pies uznaje tylko jednego pana. Dlaczego Bajbus wybrał mnie, a nie prawną właścicielkę, tego nie wiem. Może dlatego, że to ja głównie się z nim bawiłem, że spał on razem ze mną w moich nogach. On po prawej nodze, a kot - Maciek po lewej. Czasem w nocy, jak podkulałem nogi, dochodziło do ostrego starcia między Bajbusem, a Maciusiem. Ale dziwić się nie było czemu, bo jeżeli ludzie żyją często ze sobą jak pies z kotem, to dlaczego taki prawdziwy kot nie miał drzeć koty z psem? Bajbus miał wówczas niewiele ponad dwa lata, a mówią że według miary ludzkiej, to miał on już 14 lat. A ja też wtedy miałem 14/15 lat, więc może z tego powodu byliśmy kumplami. Siostra moja była już na tyle dorosła, że wyszła za mąż i tatuś kupił jej również i mieszkanie, w Warszawie, na ulicy Żelaznej pod numerem 75-tym. Obok, pod numerem 75-tym A, a może i odwrotnie, mieściła się słynna komenda żandarmerii, która w kronikach Warszawy, a w szczególności w historii powstania warszawskiego, jest znana pod nazwą Nordwache. Te dwa budynki 75 i 75 A były złączone jedną ścianą, jednym murem. Balkon mojej siostry sąsiadował z balkonem żandarmów. Może rozdzielało ich nie więcej jak dwa metry. Widać to na zdjęciu, które chcę pani pokazać. Jest to oczywiście fotokopia zdjęcia z drugiego czy trzeciego dnia powstania warszawskiego. Ten pierwszy balkon, na pierwszym piętrze, po lewej stronie to balkon żandarmów, a ten drugi balkon, też po lewej stronie, to balkon mojej siostry. Bajbus często na tym balkonie podnosił się na łapach i przyglądał się Żydom po drugiej stronie ulicy, bo tam jeszcze było getto. Mur dzielił ulicę Żelazną na aryjską - numery nieparzyste i żydowską - numery parzyste, a po środku ulicy właśnie wzdłuż mur, oddzielający dzielnicę aryjską od dzielnicy żydowskiej, a na sąsiednim balkonie żandarmi z Nordwache też przyglądali się Żydom. Za chwilę wejdą do getta. Będą bić, strzelać, gwałcić, kraść i Bóg wie co jeszcze robić, ale za nim tam pójdą, wykazują ludzkie odruchy, ale nie wobec ludzi, ale wobec psa. Zagadują do Bajbusa, rzucając mu skrawki kiełbasy. A zapytawszy się przedtem jak ma na imię, zwracają się już do niego per Bajbus. Wśród żandarmów jest i taki, co mówi po polsku - kapral a może sierżant. I tak mija kilka tygodni. Jest już jesień. Żydów w Warszawie już nie ma. Powstanie żydowskie się skończyło. Zostali wymordowani, wywiezieni. Jest już pewnie wrzesień 1943 roku. Siostra jest w Michalinie, pod Warszawą, a ja pilnuję jej mieszkania. Zapraszam do niej swoich kolegów, bo siostra ma spiżarnie dobrze zaopatrzone. Organizujemy wieczór patriotyczny. Czytamy Biuletyn Informacyjny wydawany w podziemiu, gazeta AK. Siedzimy do późnej nocy i pijemy trunki, które znalazłem też u siostry w spiżarni. Rano o 3:30, Zenek - mój kolega, musi opuścić gościnny dom, bowiem o 6:00 rano rozpoczyna pracę w fabryce, która nazywała się, a może i do dzisiaj - "Awia". Kiedyś ona się znajdowała na ulicy Kawęczyńskiej. A musi jeszcze iść do domu, przebrać się w ubranie robocze, zjeść śniadanie i do roboty, ale nie wyjdzie z budynku z Żelaznej 75, bo dozorca ma obowiązek go nie wypuszczać, a brama zamknięta na klucz. Wszyscy dozorcy są zobowiązani meldować na policję, że ktoś nocuje albo, że ktoś nocował w ich domu, kto w tym domu nie mieszkał. Więc ja go muszę wyprowadzić, bo mnie dozorca zna osobiście. Koleżka odjeżdża, a ja wracam do domu. Przechodzę obok wartownika, który stoi przy bunkrze, bunkrze obronnym. Tu też widać na zdjęciu ten bunkier, a obok nich już powstańców, bo jest to zdjęcie zrobione w czasie powstania warszawskiego. Wartownik nie reaguje. Mam już może pięć metrów do mojej bramy, gdy słyszę donośny głos: "Haende hoch" czyli ręce do góry. Odwracam się i widzę na środkowym balkonie postać ubraną w koszulę z pistoletem w ręku wymierzonym w moją stronę. Ręce więc podnoszę i słyszę, że osobnik ten karze mnie aresztować wartownikowi.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.