metryka epizodu
numer epizodu
73
tytuł epizodu
O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
opowiadał
Zofia Wencel, Wiesław Wencel
rok urodzenia
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Pan Wiesław, artysta plastyk, opowiada o Pradze, jako o magicznym miejscu, utkanym z chropowatych faktur i wspomnień o rodzinie.
tekst epizodu
To był świat faktur. (Żona: I form, przecież te różne budki, garaże, coś tam gołębniki jeszcze). I to tak, i te komórki drewniane, te sosny takie szare, tu tynk, tu odbita cegła, różowa, czasami ciemniejsza, kominy te te blacharka, te krzywe tam jakieś. I to jeszcze tak jak na wieczór przychodził, to to takie wspaniałe niebo, które się robi latem, czy wczesną jesienią takie zielono, złoto-zielone, różowiejące u dołu. Takie niebo nieruchome, bez chmurki, bez wiatru. I tak jak, jak takie zęby te kominy, te mansardy, to wszystko stoi w takim powietrzu czystym i nieruchomym jak kryształ. Wspaniałe. I te faktury właśnie, że to, to, te... a szczególnie ta cegła właśnie, ona tak pięknie z tym zielonym, ta ruda cegła już w tym świetle gasnącym, to pięknie wychodzi. I tam, i tam... i potem, i na tym tle już się zapalają światła, i te światło już jest inne w domu, i takie latarenki się świecą z tych okien. No tak, no to piękna brama, w bramie żarówka, tam pełna taka, okrągła. Przed bramą takie baby żelazne, zna je pan? Te baby. Na Wołomińskiej w takim domu czynszowym. W takim domu czynszowym. Muszę powiedzieć, że... to w jakimś, nie wiem, czasami człowieka jakaś ogarnia, jakiś taki stan uczuciowego takiego niepokoju, i, i... i tak któregoś razu jakoś nie mogłem sobie znaleźć miejsca, myśli w mojej głowie nie mogły sobie znaleźć miejsca, coś miałem do załatwienia, byłem na Pradze, nawet pojechałem wszedłem do domu dziadków, tak trochę ze strachem co tam, co odczuję. No wszystko było jak było, właściwie nic się nie zmieniło. Tam takie... to kiedyś były porządne domy! Piękne, dębowe, metr dwadzieścia schody, z dębu tam tralki ładnie rzeźbione. To wszystko już szare, stopnie wyjedzone, także... takie wgłębione, drzwi takie już pokrzywione, filungowe, farba odpada... farba odpada. Tak stanąłem na tym piętrze, było mi... no nie wiem, nie potrafię tego opisać. To jakieś takie bardziej ambiwalentne uczucia. Ale człowiek czasami czegoś takiego potrzebuje. I tak stoję, tak ten zapach ten sam wchłaniam, a otwierają się drzwi i wychodzi taki, no średnio starszy pan, tak ja wiem ile – 50, 60 lat może: „Pan kogoś szuka?”, a ja tak mówię, no co będę: A nie, tak wszedłem sobie, bo przechodziłem i ten, tu mój dziadek, dziadek mieszkał w tym mieszkaniu. A on mówi: „Aaa, pan Jabłoński. To taki miły człowiek był”. Boże, jak mi się zrobiło przyjemnie. No on też już, znaczy pewnie to był młody człowiek jak, jak ten, jak znał dziadka przed śmiercią, ale muszę powiedzieć, że to jakoś, to było dla mnie bardzo... przyjemne to jest akurat nieadekwatne słowo, jakoś mnie bardzo to pozytywnie poruszyło, że ktoś dziadka pamięta, że o nim coś powiedział, że jakoś to nie jest taka przeszłość, która jest tylko w mojej głowie, tylko jeszcze w czyjejś innej, prawda. U dziadka było wspaniale. Wspaniale. Dziadka kamienica to była taka typowo secesyjna czynszówa. W dużym pokoju, to był duży pokój – z 20 większy od tego, a to jest 30 metrów, takie jak wtedy budowano, takie 2 okna, w tej, w tej ścianie krótszej. Między nimi tam, mniej więcej, tam z metr przerwy, tam oczywiście etażerka, z tymże meble były przez dziadka wszystko robione. Piękna secesyjna taka. Tego, dziadek to był stolarz artysta. Myślę, że te zdolności plastyczne mamy to po dziadku. Etażerka, po prawej się wchodziło był stół taki, no wielki! Większy od tego, olbrzymi, ze dwa metry tam na metr dwadzieścia na takich kręconych grubych nogach. Jakieś krzesła były też ładne, nie pamiętam. Taka typowa wtedy lampa z takimi frędzlami, i, i teraz tego nie można dostać, może gdzieś to jest, takie porcelanowe, zna pan te porcelanowe takie elipsy jak jajo strusie, że się podciąga lampę wyżej i niżej? To było takie urządzenie jakieś – tam były kółeczka i tam u sufitu, i to było takie porcelanowe jajo, i się przesuwało, to opuszczało. To bardzo wygodnie. Ja tego, czegoś takiego nie mam, goście jedzą, to potem mówią, że im świeci w oczy. A z kolei nie może być za nisko, bo się trąca głową w innych sytuacjach. No i tak było. No i tam jakaś szafa, obraz był, pamiętam ten taki prawdziwy jeleń skaczący przez taki... obraz? Chyba ale oddruk raczej, taki jeleń przez jakiś płotek – wspaniały, ale taki ładny oddruk, wielki taki. No i ptaki wypchane były. Piękny kruk olbrzymi. Mama tego kruka nienawidziła, ale dziadek nie dał go nigdy zdjąć sobie. Olbrzymie ptaszysko wypchane…i bardzo, no właśnie, mało ozdobny! Ale dziadek jakoś go sobie cenił, nie wiem dlaczego, nigdy nie dał.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.