metryka epizodu
numer epizodu
57
tytuł epizodu
O matczynym sercu.
opowiadał
Irmina Krysiak
rok urodzenia
1938
nagrywał
Wojciech Starzewski
wprowadzenie
Przez płonącą Pragę sunie zwolna kolumna ciężarówek z pracownikami fabryki przetworów owocowo-warzywnych braci Pakulskich na ul. Mińskiej wiezionymi na śmierć. Z jednej z nich nagle wyskakuje matka z kilkuletnią córką...
tekst epizodu
W każdym razie jak front rosyjski zbliżał się do Pragi, to Niemcy ewakuowali tą fabrykę. Ciężarówkami wywozili ludzi. Tego obrazu też nigdy nie zapomnę. To były ciężarówki odkryte takie, ławki miały poustawiane wzdłuż tych platform i na brzegach tych ciężarówek siedzieli Niemcy po dwóch stronach, a tutaj byli stłoczeni ludzie. Przy wywożeniu pracowników z tej fabryki, a już wie pan, jak jest, jak coś się dzieje, to... pocztą pantoflową pogłoski się rozchodzą błyskawicznie. Każdy drugiemu, jeden drugiemu chce powiedzieć jak najwięcej, żeby jak najwięcej wiedział, żeby mógł skutecznie działać, bronić się. I jak pracownicy mieli być ewakuowani... wie pan, to też taki śmieszny zupełnie przypadek, bo jak pan wie ja wyszłam, to miałam na sobie tylko sukieneczkę i sweterek. Czyli miałam jedną, jedną koszulkę, jedne majteczki i to co na sobie, prawda? To musiała być... no nie wiem jaki to był dzień tygodnia, w każdym razie mama włożyła mnie do wanny, tą bieliznę ze mnie zdjęła i prała, żebym mogła założyć na następny dzień czystą i w tym momencie była informacja o ewakuacji. W związku z tym moja mama mnie musiała założyć tą mokrą bieliznę. Suszyła ręcznikiem.
Moja mama miała jeszcze wtedy taką, taką torbę, w której przygotowywała apteczkę, środki dezynfekcyjne, opatrunkowe, bandaże, jakieś tam inne rzeczy, żeby w razie postrzału, bo to przecież ludzie naprawdę byli ranieni często, gęsto – nie musieli się przewracać, żeby sobie otrzeć skórę. Więc trzeba było takie środki mieć. I moja mama miała taką torbę właśnie przygotowaną. To był taki plecak, pojemnik. Moja mama miała ten plecak na plecach, mnie trzymała na ręku, a ja miałam trzymać tą torbę z apteczką. I tak, i tak wsiadłyśmy do tego samochodu. Do tej, na tą ciężarówkę. Ponieważ mama z dzieckiem, no to jakoś tak byłyśmy tuż przy, przy tej burcie. Moja mama zupełnie... nie wiem, nie umiem wytłumaczyć skąd to się wzięło, co za impuls zadziałał, w każdym razie moja mama wyskoczyła ze mną z tej jadącej ciężarówki. Te ciężarówki nie jechały pędem, dlatego że po jednej i po drugiej stronie były gruzy, i po jednej i po drugiej stronie były płomienie. W związku z tym no tak na dobrą sprawę nie było gdzie uciekać, nie wiem dlaczego moja mama tak zrobiła, ale chyba dzięki temu przeżyłyśmy. No Niemcy zaczęli strzelać za mamą, ale ponieważ mama się, przykryła mnie sobą i nie ruszała się, no to oni myśleli pewnie że...albo że trafiona, albo że od razu jak wyskoczyły, przy tym wyskoku jesteśmy już nieżywe. I jak oni odjechali, oczywiście kule nas nie trafiły. Nie wiem czy z litości nie celowali, tylko dla postrachu, żeby nikt do nich nie miał pretensji, nie wiem. Bo czasami byli, można powiedzieć ludzcy Niemcy. Okazywali jakieś uczucia normalnego człowieka. Jak ta ciężarówka już zginęła nam z oczu, to moja mama porozbijana przeokropnie, poraniona, z rozbitymi kolanami, łokciami – no mnie chroniła i tak upadła. Doczołgała się ze mną do najbliższego schronu, tam gdzie się jeszcze nie paliło i gdzie jeszcze można się było schronić. I czy pan wie, że... nie wpuścili nas do tego schronu? Ponieważ widzieli mamę pokrwawioną całą, więc sądzili, że za mamą będą zaraz Niemcy gonili i że wrócą po nią, skora ona w takim stanie czołga się i chce się schronić. Nie wpuścili nas. I myśmy calusieńką noc przesiedziały na zewnątrz oparte o mur domu. I wiadomo że po prostu każdy drżał o własne życie. Nie chcieli przez jedną osobę narażać kilkudziesięciu, które były w schronie schowane, prawda. W związku z tym... no, też pamiętam nad ranem jak już się skończyła godzina policyjna i już się wolno było poruszać, to szłyśmy z mamą z tej Mińskiej na tą Wiosenną, to jest, ja wiem, spory kawałek – to trzeba przejść, dojść do Grochowskiej, przejść przez całą Targową do Ząbkowskiej, Ząbkowską. No, ze 3 kilometry, 4 kilometry, może więcej, nie wiem. To zanim doszła tam na tą wiosenną, to myśmy poza Niemcami rozciągającymi linię telefoniczną nie spotkali żywej duszy. A moja mama z tym plecaczkiem z worka i ja z tą torbą opatrunkową, i tak szłyśmy. Potem, to było dla mnie okropne wrażenie, bo tylko... no mama się nie miała gdzie umyć, była cała zakrwawiona. W związku z tym nawet ci napotkani Niemcy z daleka rozwijający druty, to były, byli dla mamy zagrożeniem. Więc gdzieś tam przy ścianie starałyśmy się być niewidoczne. Ale ja słyszałam wtedy ich podkute buty. Jak oni szli i ten drut z tej szpuli rozwijali, zaczepiali gdzieś tam. Oni po powierzchni tą linię ciągnęli. I takie samo dudnienie kroków, któremu towarzyszyła niesamowite, niesamowity strach, bo ja się cały czas bałam. Bałam się, bo czułam strach mamy. Ja sobie nie zdawałam sprawy z zagrożeń, ale ja ten strach czułam. To taki sam strach i to mi się przypomniało momentalnie, jak wie pan, jakby błyskawica przeleciała z któregoś tam sierpnia, 31 sierpnia 81 roku. Do tamtego dnia, kiedy szłyśmy po wyskoczeniu z tej ciężarówki. To był 31 sierpnia 81 roku to był strajk generalny. Nie było na ulicy żywej duszy, a ja musiałam pójść do urzędu zatrudnienia i załatwić sprawy. I ja swoje, byłam w pantoflach na obcasie. I ja to, ten, te moje kroki odezwały mi się w głowie w tamtym dniu, kiedy wracałyśmy po wyskoczeniu z tej ciężarówki. Taki sam strach towarzyszył mi wtedy, ponieważ nie było żywej duszy na ulicy. Ja jedna jedyna i puste ulice. No ale to tak, tak się, tak się właśnie wszystko to czasami odzywa echem. I jak stamtąd po tej, po tym wyskoczeniu – doszłyśmy do babci na Wiosenną no i tam już byłyśmy do końca powstania.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.