metryka epizodu
numer epizodu
39
tytuł epizodu
O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
opowiadał
Bohdan Wróblewski
rok urodzenia
1931
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Pan Bohdan, Prażanin, miał zaszczyt studiować u jednego z największych polskich ilustratorów Jana Marcina Szancera na warszawskiej ASP. Opowiada o czasach studiów i o pierwszych książkach, które sam zilustrował.
tekst epizodu
Wie pan, to było prawdopodobnie tak, że ja gdzieś chodząc do szkoły średniej, gdzieś chyba znalazłem, zobaczyłem książkę, która mi się podobała i kupiłem ją po prostu. I z tamtego...i to nie było dużo książek, jedna, dwie książki, ale bardzo często JMS jak te 3 literki były, to już wiedziałem że Szancer. I on był taki wyróżniający się spośród tych innych ilustratorów. No i powiedziałem sobie, że no chciałbym ilustrować książki i chciałbym u niego ilustrować. Szancer był łysy taki, prawda, wysoki, z takim dość wydatnym nosem, Szancer, tak. No a ja to później, dopiero bo chyba za rok dopiero musiałem zdawać, no więc się zgłosiłem do niego no i... aha, jeszcze żeby się utrzymać na tych studiach ja zawzięłem się i powiedziałem: No muszę jakoś przezwyciężyć te swoje nieudolności, i na wakacje jak wyjeżdżałem, to przywoziłem z wakacji 2 tysiące rysunków, szkiców, gdzie rysowałem, i zresztą pokaże panu tam bo mam te z tych czasów – rysowałem wszystko. Rysowałem ludzi na przystankach, a i to wie pan – trzeba było tak szybciutko piórkiem tam czy pędzlem, czy... rysowałem ludzi na przystankach. Rysowałem... cała rodzina musiała na chwileczkę zaczekać: To ja cię narysuję, prawda. Oczywiście to był tylko szkic, ale chodziło o złapanie ruchu, złapanie charakteru. Wiele osób poznawane było, mimo że twarz nie była wyrysowana, to kto to stoi, bo każdy miał swoje charakterystyczny sposób bycia, stania. Psy, koty, na wsi, kury, zmokłe kury jak deszcz padał, prawda. No wie pan – wszystko co było do narysowania to ja rysowałem, przecież były stosy tego. No i do Szancera jak ja szedłem to zaniosłem mu te szkice. Szancer zobaczył, mówi: „Fajnie. Zostajesz tutaj”, no i tego, i tak żeśmy zaczęli. No a w czasie studiów no to robiłem tak, że jak były na przykład ferie, te zimowe, to ja zrobiłem makietę książki i przyniosłem Szancerowi później i pokazałem. No i tak zaczęło się. Potem dostałem stypendium nawet mimo że się nie starałem o nie. Ale z tych innych przedmiotów to tak było raz lepiej, raz gorzej. Bo to mnie to mało interesowało, ale ilustracja mnie interesowała. No i tak się złożyło, że kiedy kończyliśmy studia profesor Szancer wybrał 6 osób ze swoich tam... w tym ja się znalazłem też. Nawet profesor stworzył z nami tak coś w rodzaju takiego zespołu artystycznego, który miał być zarejestrowany, bo to była taka – niby zalążki takiej inicjatywy, że to plastycy, to będą mogli coś swojego wydać, zareklamować. Ale popadliśmy w tarapaty, bo profesor się nie znał na tych podatkowych, a przecież państwo gnębiło jak mogło tymi podatkami. Coś zrobiliśmy co się okazało nielegalne później i żeśmy wszyscy mieli masę kłopotów. Ale... a profesor był jednak, on był i w telewizji, przecież był tym dyrektorem artystycznym pierwszej tej, tej telewizji i profesor był również... dyrektorem artystycznym, w biurze wydawniczym Ruch. To było takie duże dość wydawnictwo w Polsce Ludowej, na Wilczej się mieściło. Była nasza księgarnia, no to była taka bardzo tam dla dzieci, była... profesor był tym artystycznym i zaczął nas wciągać w to. Więc pierwsza książka, którą ja dostałem do zilustrowania, to była „Ptaszki pana Szambelana” Hanny Januszewskiej. A i jeszcze tam, ja już miałem takie zacięcie modelarskie, więc zrobiłem tam takie jakieś tam ustawianki, które były strasznie trudne, bo dzieci... wtedy Polska przecież Ludowa miała strasznie prymitywne te, te wszystkie poligraficzno-techniczne urządzenia. No ale jakoś tam to wydali, a potem dostałem Wanda Chotomska, taka znana pisarka, dostałem „Tadek Niejadek”, taką książkę. No i wydałem ten „Tadek Niejadek” bardzo... nawet mam tutaj te książki. No a później zaczęły się inne książki, ale ja – okazuje się – że ja się zaczepiłem w wydawnictwa handlu zagranicznego. Tu jest mój „Tadek Niejadek”, już starocie. Jak było moje pięćdziesięciolecie, to powiedziałem że ja właściwie całe życie to się bawiłem, że to była moja zabawa. I to jest, wie pan, wielkie szczęście, że człowiek może to co kocha, to robi.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.