metryka epizodu
numer epizodu
37
tytuł epizodu
O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
opowiadał
Prażanie
rok urodzenia
lata 30-te
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
O fonosferze, czyli dźwiękach, jakie słyszało się na Pradze lat 30-tych i 40-tych opowiadają jej mieszkańcy, wówczas dzieci.
tekst epizodu
P. Olszewski: Jakie dźwięki kojarzą się panu z Pragą? Nie mówię już o specyficznych, jakiekolwiek...

Z. Rymarz: Dzwonki tramwajowe, klaksony samochodów. Słyszało się głosy handlarzy, którzy... ludzi, którzy: „Ostrzę! Ostrzenie, ostrzę noże! Ostrzę noże!”, czy tego typu kity, że naprawiają... szklarz przychodził, więc to się... na ogół tych ludzi nie wpuszczano na podwórze. Dopiero w czasie okupacji. Wchodzili, śpiewali piosenki - grupy artystyczne, nazwijmy to. W zimie jeszcze dochodziły dźwięki janczarów. Bo opady śniegu były, na chodnikach śniegu nie było, ale był na ulicy i jeździło się saniami. Jeszcze stuk kopyt końskich, bo dorożki były. I to, to chyba, to były takie najważniejsze dźwięki jakie się odbierało.

W. Wencel: R: ...znaczy to były dźwięki w ogóle, powiedziałbym, czasu. Nie tylko Pragi, bo... znaczy dźwięki moje na Pradze to były dźwięki specjalne, bo ja mieszkałem przy dworcu i o tym już mówiłem. Więc dźwięki dworca. No były no... znaczy w dzień to byliśmy przyzwyczajeni, w nocy były uciążliwe jednak. Znaczy stukanie pociągów to nie, ale jest taki dźwięk, którego współczesny, współczesna osoba, współcześnie żyjąca w epoce elektrowozów nie jest w stanie sobie wyobrazić, kiedy parowóz puszczał parę, nadmiar pary. To straszny ryk jakiś! To mimo że byliśmy tam przyzwyczajeni, to myślę, że cały blok wstawał na nogi w nocy. A to tak przeciętnie co drugą noc ze 2-3 razy parowóz spuszczał parę. To był... no i ten stukot. Ten stukot to... no też był niby uciążliwy. No jeszcze zapa... a jeszcze odgłosy, pan o odgłosy pytał. Przede wszystkim cechą tych odgłosów tamtego czasu byli ci... usługodawcy i przekupnie, no, domokrążcy, tak to można nazwać, którzy tak – no pamiętam taki okrzyk, i to było w takiej specjalnej intonacji, a tu panu nagram: „Jagodi! Jagodi!”, o z takim akcentem, albo: „Garnkji! Lutujię, reperujię!”, no. O, i, i tam potem były te dzwonienie tych dzwonków, bo ostrzyli noże, takie były maszynki, i tam dzwonił w ten dzwonek. No i jeszcze orkiestry były. No, ja nie mieszkałem w studni, to były takie bloki jak teraz osobne, ale przychodzili. Zawijało się, szczególnie w okupację, zawijało się w kawałek papieru pieniążek, żeby tam się nie zgubił, no i śpiewali tam różne te piosenki, te piosenki dnia 1 września roku pamiętnego, a do tego nikt się nie... ja widziałem, że nie było autocenzury. Czy w pociągu do strugi, bo w czasie okupacji tam na letnisko śmy chyba 2 razy wyjechali, jednak na letnisko. Rodzice dbali, żeby jakieś życie było normalne. Też śpiewali! Tam się nikt nie przejmował, czy będą jakieś szpiony czy nie, śpiewało się te różne antyniemieckie piosenki dość otwartym tekstem. Także... no właśnie, i co charakterystyczne wtedy dla tamtego czasu, właśnie te głosy tych, tych właśnie. A te garnki, a to patelnie lutuje, a tu jagody.

R. Dąbrowski: Przejazd 11-go Listopada tramwajów po pierwsze. Tramwaje były jeszcze z odkrytymi tylnymi platformami. Drzwi nie były zamykane, tak się wchodziło. Jeździło się, jako chłopaki uczyli się wyskakiwać i wskakiwać. Tak. I ewentualnie jeszcze była jazda na tak zwanym cycku, czyli zderzaku tylnym. Ten zderzak był po to, bo tak jak w samochodach teraz mamy haki tak zwane, tak? Bo jeden tramwaj może aa! A później do niego można jeszcze doczepić, prawda. W ten sposób. No i turkot wozów konnych. Charakterystyczny po bruku, czyli tak zwanych kocich łbach. No i ten ten kopyt końskich, tak. No, konie musiały być podkute, więc bieg po tych kocich łbach, czy nawet jechał tak zwanym, tak zwanego stępa, klap, klap, klap, klap, to to. No i chodzący handlarze, proszę pana, po podwórkach. Handlarze to znaczy – coś kupowali. Parasolki skupowali. Parasolki. Tak zawsze krzyczał: „Parasol... skupuję parasolki! Wyżymaczki!”, a myśmy chłopaki jeszcze dodawali: „I młode praczki!”. No. Teatrzyki kukiełkowe przyje... parawan, ci domorośli artyści jacyś tam, proszę pana, ustawiali parawan, to pan wie co to jest parawan, no. Przepraszam, że tak się głupio pytam, no ale pierwszy lepszy młodzieniec spotkany to nie będzie wiedział, na ulicy, co to jest parawan. No i tam nad tymi różnego rodzaju, a to diabełki, a to. No takie takie różne sceny. Dzisiaj już chyba nie ma tego rodzaju. Pacynki, tak, tak. Albo, albo na kijkach, no takie różne tam. A to się z domu... a to koza kogoś bodła, albo to: „A ty chodź ty za swoje zbytki, chodź do piekła boś ty brzydki!”, takie różne były scenki. No i ludzie z okien w papierkach wyrzucali moniaki, czyli drobne. Dzieciaki zaraz się... dzieciaki się zbiegły. Chłopcy zbiegli się, dziewczęta, proszę pana. No i ludzie z okien wystaw, wystawiali główki. No bo to oczywista w środku lata takie, tego rodzaju były.

Z. Gajowniczek: Niestety mogę tylko powiedzieć to, że żadnych szczególnych dźwięków, które by moją uwagę zwracały nie było. Natomiast te dźwięki, które dochodziły do moich uszu, to były dźwięki z bazaru. To gwar ludzi, gwar, pokrzykiwania, różnego rodzaju, ale to różne, zawołania: „tu kupuje, tam kupuje, odejdź gówniarzu bo cię opluję”, o, coś takiego, prawda. „Tu się sprzedaje, tu się handluje, odejdź gówniarzu, bo cię opluję”. Takie, takie różnego rodzaju, takie różnego rodzaju. „Czarna wygrywa, czerwona wygrywa”... bo to byli i gracze i różnego rodzaju kanciarze, oszuści. Różne krzyki, nawoływania bazarowe: „U mnie to tego, handluj tutaj, ludzie, ludzie! Kupcie!”, „Przyjechał Gałązka z Górnego Śląska, z Australii na dziurawej bali”. No to było takie, pamiętam to: „Trzy lata łopatą wiosłował, aż do ciebie, droga klientelo, przyżeglował!”. Ili: „Kupujcie tutaj tego...” krzyczał tego, różnego rodzaju. Ludzie stawali, patrzyli się, tego, kupowali, no właśnie. Dobra reklama była.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.