metryka epizodu
numer epizodu
36
tytuł epizodu
O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
opowiadał
Zdzisław Świerczewski
rok urodzenia
1928
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Jest wrzesień 1944. Wojska radzieckie zbliżają się do granic Pragi. Pani Józefowa z Targówka szykuje specjał własnej roboty na powitanie armii „wyzwolicieli”.
tekst epizodu
Więc będzie to opowieść o wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, obydwaj z Targówka Fabrycznego, z ulicy Klementowickiej.
Gdyby ktoś się zapytał, czy jest coś ciekawego na Targówku Fabrycznym z punktu widzenia historii Warszawy i czy można tam zaprowadzić turystów zagranicznych. To odpowiedź byłaby taka, że może jest tylko jedno miejsce. To kościół Zmartwychwstania Pańskiego zbudowany już ze 100 lat temu na bazie podkładów kolejowych. Wielu tam było proboszczów aż do roku 2003, kiedy proboszczem został ksiądz Tomasz Will. Wiadomości w internecie podają, że jest nim do dzisiaj. Ksiądz Tomasz Will 20-go stycznia 2008 roku rozmawiał z Tygodnikiem Powszechnym, a Tygodnik Powszechny relację tą opublikował. Zainteresowało mnie, co też ksiądz mówił o ludziach, o parafianach z Targówka Fabrycznego. A mówił tak, i tu cytuję: "W kościele przez całą niedzielę zbierało się nie więcej niż 200 osób, czyli 15 procent parafian. Tu więcej nie praktykuje". A dlaczego? "Bo nie mają, mówił ksiądz, odświętnych ubrań albo odsypiają nocną zmianę albo piją albo mają kaca albo zbierają złom albo tłuką konkubinę albo nic im się nie chce. To zrozumiałe w dzielnicy, która jest jakby jej nie było". Koniec cytatu. Wujek Czesio - Targówczanin z krwi i kości tylko częściowo pasował do tej charakterystyki: miał odświętny garnitur, nie pracował na nocną zmianę, nie zbierał złomu, nie miał konkubiny, więc nikogo nie miał, co bić, kochał żonę i wiele mu się chciało i w jednym tylko byłby zgodny z księdzem Willem, bo w niedzielę rano zawsze miał kaca, więc rzadko odwiedzał kościół. A tak naprawdę to wujek Czesio, świeć Panie nad jego duszą, bo umarł, gdy miał 55 lat, był porządnym i fajnym człowiekiem. Był tapicerem wysokiej klasy, a poza tym umiał robić zabawki z drewna, niepowtarzalne, wymagające setek godzin pracy i te zabawki zawsze na Wigilię składał pod choinkę dla mnie. A ja miałem wtedy 5, 6 czy 7 lat. Dlatego tak lubiłem wujka Czesia. Pamiętam jego donośny głos, gdy śpiewał kolędy na rodzinnych Wigiliach. Wujek Czesio mieszkał na ulicy Klementowickiej. Wówczas była to nie pisana granica Targówka Fabrycznego, w małym domku z ogródkiem. A po sąsiedzku mieszkał jego przyjaciel, też w domku z ogródkiem, o imieniu powiedzmy Józef. Nie mam upoważnienia, by wymieniać prawdziwe nazwisko i imię, więc ich nie wymieniam. Mieszkał wraz z żoną. Nazwijmy ją panią Józefową. Zbliżał się front i wojska radzieckie w sierpniu 1944 roku były tuż, tuż pod warszawską Pragą. Pani Józefowa postanowiła przywitać wyzwolicieli tym, co było dla nich najsmaczniejsze, to jest samogonem, czyli bimbrem. Zdobywa lub miała może duży gąsior, pewnie ze 20 litrów pojemności, napełniła go bimbrem i czekała na wyzwolicieli. Trzymać go na widoku? To znaczy, byłoby to lekkomyślne. Pan Józef, mąż, jego przyjaciel - wujek Czesio przeszkodziliby na spełnieniu jej gościnności wobec wojsk radzieckich i polskich wyzwalających Pragę, więc ukryła ten gąsior w miejscu bezpiecznym. W tym czasie ludzie kryli się w piwnicach swoich małych domków, bo pociski, a czasem i bomby padały gęsto. Wujek Czesio i pan Józef w tych sytuacjach okazywali i obywatelską odpowiedzialność i nieprzeciętną odwagę. Wynurzali się z piwnicy, by zbadać, czy coś się nie pali, czy ktoś nie woła pomocy, ale tak na prawdę to szukali gąsiora z bimbrem. W domu, przy komórce, czy nawet w śmietniku gąsiora nie było, więc gdzie się on podział? Oczywiście, Stara czyli Józefowa zakopała go w ogródku, do takiego doszli wniosku. Wujek Czesio i pan Józef zrobili sobie bagnet z drutu i niemal centymetr po centymetrze dźgali glebę do 50 centymetrów głębokości w celu znalezienia gąsiora. Trud nie był daremny, znaleźli. I odkopali wierzchnią warstwę ziemi, ale wyciągnąć gąsiora z ziemi, by napełnić szklanice, a potem go pochować, zasypać, zamaskować, to wiele czasu, którego nie mieli. A byli przecież fachowcami. Znaleźli więc rurkę gumową, którą wpuszczali w gąsior i czerpali z niego należne im korzyści. I gdyby wojska radzieckie i polskie się pospieszyły miałyby i one też wymierną korzyść. A tak wujek Czesio i jego przyjaciel Józef zdążyli opróżnić cały gąsior do dna. Gdy już nic nie stało, to wojska sojusznicze dokonały wyzwolenia Pragi. Pani Józefowa, tak jak zamierzała rozlała rzekomy bimber w szklanice i poczęstowała pierwszy oddział swych wyzwolicieli. I tu niemal nie padła przysłowiowym trupem. Gdy z ich ust usłyszała: "I szto wy, wasza mać. Ugaszczajetie nas wadoj, u nas wady dostatok". Co się stało potem, jakie restrykcje pani Józefowa w zmowie z panią Czesławową zastosowały wobec swoich mężów, to niech już to pozostanie tajemnicą poliszynela.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.