metryka epizodu
numer epizodu
20
tytuł epizodu
O piechocie, co w niej fajno jest.
opowiadał
Wiesław Wencel
rok urodzenia
1938
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Jest 1944 rok. Pan Wiesław ma 6 lat. Wraz z mamą, starszym bratem i młodszą siostrą ucieka z Pragi w stronę Nowego Dworu z obawy przed zbliżającą się linią frontu. Uciekinierzy idąc szosą do Nowego Dworu Mazowieckiego słyszą nadlatujące niemieckie samoloty. Te zniżają lot...
tekst epizodu
Ale wracając już do tych losów ściśle wojennych to... jak zaczęło się zbliżać rosyjskie wojska, już słychać było artylerię, to mama, no, pewnie myślę że rozmawiała z sąsiadami, mężczyznami, z tym no, nikt nie wiedział jak się potoczą wydarzenia, że... bo Niemcy praktycznie Pragę oddali. Prawdopodobnie, mówię prawdopodobnie, bo ja tego... mężczyźni, którzy tam dyskutowali, którzy jeszcze byli niewywiezieni, że jednak będą bronić przyczółków mostowych. Że Praga będzie jednak Festung. Festung Praga i że będzie broniona. A ponieważ my mieszkaliśmy tuż przy dworcu, no to mama, siostra miała 3 miesiące, zapakowała siostrę do takiego wielkiego wózka, takie były wtedy olbrzymie, pod spód butelki ze spirytusem, bimbrem, przepraszam, który był no tą, tym, tą walutą wtedy, potem moja siostra, brat miał jakiś plecak..., a moim obowiązkiem, bo wtedy miałem... który to był... 6 lat, to była taka bańka z wodą dwulitrowa do noszenia. No i to się nazywało rajza. I wyruszyła na rajzę drogą na Legionowo. Na Legionowo, Choszczówkę i tak dalej, i tak dalej. No to dla mnie to były fascynujące przygody, zupełnie dla chłopaka w tym wieku. Ja tej rajzy nie pamiętam jako czegoś... poza pewnymi scenami i wydarzeniami, ale w sumie to były jakieś no fascynujące przeżycia. Spotkaliśmy wielu ludzi, wiele dobroci od ludzi. Pamiętam w tym pierwszym jak jechaliśmy gdzieś w okolicach Choszczówki, szliśmy tam gdzieś przy szosie, w pewnym momencie jechali Węgrzy. Węgrzy, bo to mama mi powiedziała, Węgrzy jechali wozami. Jakoś tak deszcz zaczął kapać i ci Węgrzy zatrzymali wóz, mamę, nas na wóz, przykryli nas jakąś plandeką i tam gdzieś nas podwieźli jakiś kawał, mamie jakiś tam chleb dali, coś jeszcze. Chyba jakiś, jakiś dżem w puszce, coś takiego. To pamiętam. No i byliśmy w Nowym Dworze jakiś czas, byliśmy w takiej wsi, która się nazywa Marenbusz, no i... no i mówię, było to dla mnie z jednej strony wielka przygoda, a z drugiej strony no były straszne momenty. W pewnym momencie na jakiejś szosie, pamiętam to, bo była taka z takiej kostki bazaltowej wygładzonej, takie się czasami pamięta, jakieś szczegóły, rzesza uciekinierów. Bo to nie tylko mama była taka mądra w cudzysłowie, lub niemądra, nie wiadomo było co wtedy należało zrobić. Niemcy zatrzymywali, robili odsiew. Mężczyzn i młode kobiety do, do pracy. Do pracy. Kobiety z dziećmi puszczali. I, i... jakaś była młoda dama z mamą, tam gdzieś razem szły, rozmawiały, a była bezdzietna. I poprosiła czy mogłaby pożyczyć mnie, bo nie chciała mama pożyczać siostry, pożyczyć siostry, że to niby jestem jej dzieckiem. Tam nikt nie sprawdzał żadnych dokumentów! Wszystko się odbywało na łapu capu. I... no i dobrze, wzięła mnie za rękę. No ale tam jakiś straszny tłum był. Nie wiem dlaczego, ale to się przepychali ludzie tak jak, tak jak na jakimś wiecu, czy festynie i straciliśmy z oczu mamę. Rozdzieliliśmy się. Boże! To była jedna z najstraszniejszych rzeczy w moim życiu. To właśnie, 6 letnie dziecko tak reaguje. No ale oczywiście co tu, to nie były takie okoliczności, żeby się naprawdę można było zgubić. Ja to tak odczułem. Także ten, także no pani pewnie w jakiś sposób została od tej wywózki uratowana. To była takie wydarzenie, tego. Jedno też wydarzenie bardzo, bardzo dramatyczne też szliśmy... to chyba była ta sama nawet szosa, dalszy jej ciąg. Obrośnięta takimi, pamiętam, wtedy dużymi drzewami, taki, taka łukowata i właśnie z tą kostką co ma istotne znaczenie. I wszyscy tam szli, mama z tym wózkiem i tam tłumy tych bieżeńców. I sowieckie samoloty tam już grasowały. No więc wszyscy mieli na głowach te białe chusteczki pozakładane, no i któregoś razu idziemy, właśnie w pewnym momencie, nagle, to pewnie był, teraz to wiem że to były Iły, bo to te szturmowe samoloty. One i zrzucały bomby. Nagle samolot zaczyna wyć, widać że się zniża i widzimy jak wali po tych ludziach! I tam wybuchy na tej szosie. A nie było, w ogóle nie było Niemców w tej kolumnie! Tylko uciekinierzy. No więc mama tak pchnęła wózek nawet i nas za kark do rowu i, i tam żeśmy upadli w rowie, i widziałem jak skaczą odłamki od bomb po szosie, i pociski... znaczy pocisków nie widziałem, tylko ten odgłos jak od tej kostki bazaltowej tak te, te, jak te. Gwizd! Taki. Tak jakby ktoś takimi dzwonkami tłukł o ten. No i jakaś tam bomba uderzyła i mama miała, miała taką kurtkę tą, taką kurtkę z źrebaczka, i miał w dwóch miejscach od odłamka ślad przebitek. Gdzieś tam je dotknęła. No wiem, że wtedy się bałem okropnie. No ten ryk tego silnika, te bomby, te karabiny maszynowe – to straszne. Wrzeszczałem jak opętany wtedy ze strachu, tam: Matko Boska!, czy czegoś, czy jakoś tak. No to było strasz... to to już nie były żarty. To było to straszne przeżycie. Jesteśmy, jesteśmy z mamą na rajzie ciągle. Wędrujemy szosą już nie pamiętam którą, wiem, że była taka ładna kostka też bazaltowa, tam widocznie była taka moda w tej okolicy, mama idzie poboczem szosy, obok niej brat, mama pcha wózek z moją malutką siostrą, a ja niosę wodę, wodę w takiej... no, to się kanka wtedy nazywała, w takim naczyniu, i, i, i idę szosą, podśpiewuję sobie taką wesołą piosenkę – „Bo w piechocie fajno jest”, idę środkiem szosy, macham tą kanką, wodę wychlapuję i jestem przez mamę strofowany. W pewnym momencie słyszymy taki straszliwy pisk, to był pisk opon. Więc przerażona mama, ja się odwracam, stoję o metr przed maską niemieckiego takiego półciężarowego samochodu z oficerami niemieckimi, no bo człowiek się wtedy znał na tych szarżach. Z SS Manami, trupie główki na czapkach i: „Fafluhten, donner weter”, wściekli tam, podnoszą się z tych siedzeń, a mama – widocznie no jakiś wspaniały instynkt matki – chwyciła mnie za kark, tak złapała, tak przyklękła na kolano i w dupsko mi! W dupsko klapę. Jaka była reakcja Niemców? Ja to, oczywiście to mi mama powtórzyła: „O! To jest w porządku! To jest w porządku”. I pojechali. Nikt nie wyjął spluwy i mnie nie zastrzelił. Tak to się zakończyło.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.