metryka epizodu
numer epizodu
176
tytuł epizodu
O powstańczych talizmanach szczęścia
opowiadał
Halina Cieszkowska
rok urodzenia
1921
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Podczas Powstania Warszawskiego oprócz wymaganego ekwipunku ochotnicy często zabierali z domu całkiem nietypowe przedmioty, które miały ich chronić przed śmiercią…
tekst epizodu

Rozmówczyni: Zaczęło się od tego, że stawieni się na rozkaz w danym momencie, koncentracja przed samym powstaniem i mamy wskazówki co jest takim koniecznym naszym ekwipunkiem, ma być. No więc – to co ja pamiętam z tego ekwipunku – no to były zapasowe buty, to był jakiś tam sweter, to, powiedzmy, była latarka, to była świeca, to był opatrunek osobisty, to były jakieś takie podstawowe rzeczy, które trzeba było wziąć ze sobą. Ja osobiście wzięłam jeszcze do tego moją najlepszą sukienkę, letnią, taką wyjściową. A po prostu dlatego, że uważałam, że to wyjście do powstania i ta walka ma być moim jakimś świętem po prostu. Niestety, przepadła mi bardzo szybko, także właściwie nigdy nie miałam okazji właśnie jej włożyć. Coś, co młodzież zabierała też, z takich rzeczy sakralnych, to się zabierało jakiś powiedzmy medalik, jakiś ryngraf rodzinny, jakieś zdjęcia wyjątkowe, które chcieliśmy mieć ze sobą – no coś takiego właśnie. Ja wzięłam ryngraf Matki Boskiej Częstochowskiej, który dostałam od takiego przyjaciela lat dziecinnych, którego bardzo lubiłam, on przywiózł mi to własnoręcznie jak to się mówi z Częstochowy, był tam u swojego wuja, a wujek jego był przeorem ojców paulinów. To jeszcze dodawało takiej właśnie jakiejś rangi temu ryngrafowi i ten ryngraf zabrałam ze sobą. Zabrałam jeszcze swój krzyż harcerski – też, żeby się tak lepiej czuć z tym wszystkim. Ja uważałam, że ja jestem bezpieczna no i w jakiś sposób chyba mnie uchronił, mogę sobie tak powiedzieć. Ryngraf w tej chwili jeszcze jest. On jest taki lekko przypalony, no bo różne tam miałam dzieje, ale mam go. To ja. Ale wiem, że inni również właśnie tak mniej więcej zabierali z domu, gdzieś tam swój medalik na szyi czy powiedzmy jakieś ulubione zdjęcie, a również czasem ktoś zabrał ze sobą jakąś swoją maskotkę, też na szczęście. Prawdziwe historie, dwie, o których się dowiedziałam albo byłam świadkiem tego czy coś, to były takie pocieszycielki maskotki dwie, ale to już się działo wszystko właściwie pod koniec powstania. Jedna to była… działo się to wszystko w kompanii osłonowej, która to kompania osłonowa miała za zadanie zdobyć drukarnię na początku powstania i potem jakoś je osłaniać, prawda. I ta właśnie kompania osłonowa była świetnie wyposażona w broń. Nie wiem dlaczego, bo na ogół jeżeli były wyposażone, to były wyposażone grupy szturmowe. Jedna z łączniczek, zresztą bardzo młodziutka, która miała pseudonim Pączek, ona do dzisiaj żyje, otóż ten Pączek – ona miała polski karabin maszynowy, tak zwaną Błyskawicę. I z tą Błyskawicą tak się zżyła, chociaż prawdopodobnie nie miała okazji położyć trupem wielu Niemców, o ile w ogóle cośkolwiek takiego zdarzyło się jej, ale była tak strasznie przywiązana do tego swojego i taka dumna z tej swojej broni, że się nie rozstawała. I z chwilą, kiedy już powstanie upadło i była kapitulacja, i trzeba było złożyć broń, ona powiedziała, że w żadnym wypadku ona tego nie zrobi. koledzy się o nią po prostu martwili, bo nie wiedzieli jak przekonać tą zbuntowaną koleżankę, żeby jednak się zastosowała do tego rozkazu, bo to było bardzo ważne i mogło być nawet niebezpieczne. I wtedy któryś z kolegów przyniósł jej małpeczkę. Nie wiadomo czy to byłą jakaś jego osobista, którą on może zabrał ze sobą, czy to po prostu z jakiegoś sklepu opuszczonego, czy gdzieś znalazł, jakaś taka właśnie małpeczka. No i koledzy powiedzieli – trzeba by było tą małpeczkę jakoś nazwać i nazwali ją „Peemik”. Od nazwy tej właśnie – to był „mały peemik”. No i doprowadzono do tego, że Pączek zgodził się oddać swoją broń, bo już miał teraz tego małego peemika, którego przyczepiła do swojego tego plecaczka i z tym plecaczkiem pomaszerowała do niewoli. Tak to się odbyło. I potem ten peemik był w domu i tam młodzież następnego pokolenia, jakieś jej wnuki czy coś, już naprawdę się pastwiły nad tym peemikiem i w tej chwili z tego peemiku pewnie już nic nie zostało, ale była ta małpeczka.

Rozmówczyni: Drugie opowiadanie moje to jest jeszcze mi bliższe, bo to była historia mojego brata, który w momencie, kiedy była już kapitulacja, wtedy Niemcy chcieli, żeby ktoś im pomógł jakoś zabezpieczyć miasto, a przecież miasto było, zostawało bez żadnej w ogóle władzy, bez żadnej, prawda, opieki, wobec tego poprosili o jeden oddział, żeby jeden oddział Batalionu Kiliński był takim oddziałem jakby w pewnym sensie straży, i właśnie wtedy został ranny mój brat. Był takim dowódcom takiego małego patrolu, który to patrol miał wtedy służbę przy ulicy Brackiej 23. To był dom, który kiedyś należał do takiego domu towarowego słynnego w całej Warszawie, braci Jabkowskich. Tam właśnie ten posterunek ich tam się mieścił, a tuż obok była centrala sanitarna, którą oni mieli właśnie osłaniać, znaczy bronić w razie czego i pilnować porządku. I wtedy właśnie przyszło jakichś takich dwóch Niemców, nie-Niemców, nie wiadomo kto, może to właśnie nie byli [5:00], trochę pod gazem i tam sobie mówili, że oni uważają to, a tam tamto, siamto, no takie jakieś rozmówki z tymi chłopcami, którzy mieli tam wartę przy tej Brackiej 23. Potem oni wyszli i potem zupełnie nieoczekiwanie padły jakieś strzały gdzieś tam zza… Braci Pakulskich, to było na rogu, Bracia Pakulscy mieli taki swój sklep kiedyś przed wojną i stamtąd padły jakieś strzały, i został ranny mój brat bardzo ciężko, bo dwie kule mu przeszły przez kości piszczelowe, czy inne, między stopą a kolanem. Trzeba było od razu wziąć gips – nie było gipsu. W tej centrali sanitarnej był taki jak gdyby zaimprowizowany taki szpitalik nie-szpitalik, coś takiego, i tam właśnie przeniesiono mojego brata, zaraz ktoś z nich pobiegł do mnie, bo wiedzieli gdzie ja jestem, bo mieliśmy kontakty, w czasie powstania z moim bratem się odnaleźliśmy. No i ja właśnie poszłam, a mój brat leżał na takim stole, wiem, że gryzł karabin swój, żeby nie krzyczeć, prawda. Zobaczyłam tego brata i w ogóle nie wiem co się ze mną stało, i zemdlałam. Widocznie takie wrażenie na mnie zrobiło. W każdym razie mój brat tam został, a jeden z kolegów taki spryciarz wielki coś od Niemców za wódkę wykombinował i właśnie jakiś gips. Dzięki temu koledze szczerze mówiąc, jeden ten, który go przyniósł bardzo szybko zresztą, a drugi właśnie wykombinował ten gips, dzięki temu założono gips. Ja się wtedy zwolniłam ze swojego oddziału oficjalnie, zostałam przeniesiona do kompanii sanitarnej, żeby móc być przy tym bracie. I właśnie wtedy, między innymi, jak odwiedziłam go w szpitalu, to wiem, że jeden z jego kolegów przyniósł mu misia. Też nie wiadomo co to był za miś. Jak mój brat potem sobie zawsze myślał, że to może miał swojego właściciela jakiegoś, prawda, jakieś dziecko się nim bawiło, a może to był miś ze sklepu z zabawkami. Zwyczajny taki niewielkich rozmiarów misiaczek. Tak na pocieszenie. I to właśnie była już nie tyle maskotka, ile to właśnie taka była pocieszycielka. Zresztą w przypadku Pączka to też była pocieszycielka małpeczka, tutaj był miś. Nie miał żadnej nazwy, został misiem. I pojechała z nami do obozu, bo oboje z bratem zostaliśmy skierowani, nie tylko my, tylko wszyscy ci ranni. Ja pojechałam z rannymi. No i byłam w obozie wojskowym w Lazarecie, wojskowym, w Saksonii, Stalag, Czwarty BM überzeugthein. I tam byliśmy z bratem prawie rok, znaczy do wyzwolenia, do tego jak się skończyła wojna. Misiaczek był cały czas z moim bratem, a później już też był w jego domu. Jak mój brat dostał Krzyż Walecznych, to potem miniaturkę Krzyża Walecznych miś ma zawieszoną na szyi cały czas. No, taka była historia misia naszego i jest w dalszym ciągu ten miś.

01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.