metryka epizodu
numer epizodu
175
tytuł epizodu
O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
opowiadał
Halina Cieszkowska
rok urodzenia
1921
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Peerel można podzielić na dwa okresy, pierwszy: pełen nadziei, radości, inicjatywy oraz drugi: powoli postępującej kontroli i zniewolenia… Jak żyło się ludziom w takich warunkach?
tekst epizodu

Rozmówczyni: Szczerze mówiąc, to na pewno w PRL-u były rzeczy pozytywne. Na przykład bardzo było piękną akcją i w ogóle taką pożyteczną, to były te dni oświa… kultury, książki i prasy. Ponieważ jakoś wszyscy łaknęliśmy polskiej książki i tak dalej, więc to było coś bardzo, bardzo miłego. Ten kontakt z autorami bezpośredni, te właśnie targi, na których można było dostać jakieś rzeczy, bo trzeba było wziąć pod uwagę, że tak normalnie księgarnie były zaopatrywane w bardzo małej ilości – książki były bardzo tanie. Tym niemniej bardzo było trudno trafić na coś, co się chciało. Kolejki były. Kolejki to były pewne uciążliwości PRL-u, no niedobre, ale tak było. Były te kartki i myśmy się przyzwyczaili do tych kartek przecież za Niemców. Jeżeli chodzi o tą pierwszą część PRL-u, to ludzie sobie nie zdają sprawy, że myśmy byli bardzo szczęśliwi w pierwszej chwili, myśmy byli bardzo radośni, całe społeczeństwo. Mieliśmy tyle nadziei, mieliśmy jakieś perspektywy. Myśmy nawet nie wiedzieli początkowo czy to aby jakaś, że to będzie ta druga niewola, czy coś, nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy jeszcze, ale byliśmy szczęśliwi, że żeśmy przeżyli. To była ogromna radość, że ludzie przeżyli.

Prowadzący: Z wolności po prostu. Z pokoju.

R: Z wolności, z pokoju. To było szalenie dużo. Poza tym myśmy kochali to swoje miasto, bo jak szliśmy do niewoli, to myśmy wychodząc z Warszawy widzieli jak Niemcy burzyli ostatnie domy, które jeszcze stały w Warszawie. Przecież Hitler powiedział, że ma nie zostać kamień na kamieniu i oni to robili, wykonywali. No po prostu niektórzy nawet płakali, prawda, no, nad tą stolicą, która nigdy nie będzie stolicą. Co będzie z naszym miastem! Wtedy walczyliśmy. Czy one się w ogóle kiedykolwiek odrodzi? No może będzie jakimś peryferyjnym miastem. To co, może Kraków będzie? Może jakieś inne miasto? Ale nie Warszawa. A tu proszę, zrobiły się jakieś możliwości, więc wszyscy chętnie dawali na tą Warszawę – jeżeli nie pracę, to pieniądze i tyle zapału było właśnie w tych pierwszych latach. I proszę pana, byliśmy radośni. Ja pamiętam – pierwsze sylwestry w Warszawie w PRL-u – jakie to były fantastyczne! Ludzie się bawili całą noc. Jak się ludzie umieli bawić wtedy… ludzie się cieszyli, ludzie się bawili. To stopniowo naturalnie to wszystko następowało co było potem.

P: W ’70 już nie było tej atmosfery?

R: No właśnie, już potem nie było tej atmosfery. Czyli tak bym chciała powiedzieć, że ten pierwszy okres PRL-u to chyba był, miał dużo takich dobrych jakichś właśnie stron też. Między innymi to, że ludzie mieli różne rzeczy ułatwione – ja nie mówię o kolejkach, bo to akurat nie, ale powiedzmy ułatwione były sprawy czy kolonii, czy żłobków, czy jakichś innych świadczeń, jakichś wczasów – za jaką to było cenę to ja nie mówię, ale było to, na pewno były jakieś pozytywy. Tylko że właśnie mogło to doprowadzić do tego, że później ludzie się tak zachowywali, że im się należą różne rzeczy. A wcale tak nie było. I przyzwyczaili się do tego, że właściwie „czy się stoi czy się leży, to tysiączek się należy”, bo widzieli jak pracują inni, jak pracują ich władze, władze to byli ludzie partii, władze nie cieszyły się autorytetem specjalnym, nie motywowały ludzi do takiej jakiejś właśnie pracy twórczej. Właśnie, ludzie może wtedy nawet potracili możliwości bardziej twórczego czegoś, prawda, bo i tak czy będą pracować czy tak czy nie, to dostaną te swoje pieniądze. Więc czasami ta marchewka wychodziła na, na złe. W przyszłości mówię to. Potem był taki drugi okres, kiedy już wyraźnie było widać, że marchewki jest coraz mniej, a jest dużo kija. No niestety nie unikniemy tej polityki, nie unikniemy. Tym bardziej, że trzeba powiedzieć, że jeśli chodzi o pewne sprawy, o jakieś postępowania wobec tego społeczeństwa polskiego, to było to chyba, żeby zaciskanie tego wszystkiego, tego zniewolenia następowało bardzo powolutku i żebyśmy się nie zorientowali. I rzeczywiście ludzie się nie orientowali, że w zasadzie zaciskanie stopniowo. Bo na początku wolno było właściwie bardzo dużo rzeczy.

P: Prywatna inicjatywa jeszcze działała, prawda?

R: Prywatna inicjatywa była, a jakże! Poza tym na przykład wojsko chodziło do kościoła. To znaczy może nie chodzili całymi plutonami, czy… ale nie było przeciwskazane, prawda. To następowało bardzo pomalutku. Ludzie znikali, ale myśmy o tym nie bardzo wiedzieli, tylko się dowiadywaliśmy – ten znikł, ten znikł, tamten znikł. Ale nie wiedzieliśmy dlaczego, czy mu się coś stało, czy w ogóle. To stopniowo, stopniowo dopiero wszystko. Bardzo dyplomatycznie i bardzo inteligentnie. I bardzo przebiegle. Tak ja to widzę w tej chwili. Ludzie teraz mają możliwości wykazania się. Jak najbardziej! Że aż się przegina w tym wykazywaniu się, prawda, ale mają. A wtedy nigdy nie mieli tego. To była taka papka, raczej była taka.

P: A tu na Pradze? W PRL-u? Było jakoś szczególnie inaczej?

R: Mnie się wydaje, że może Praga miała swoisty folklor, że ten Bazar Różyckiego kapitalny, który tutaj był, prawda, gdzie można było wszystko załatwić, wszystko dostać, prawda, już nielegalnie w pewnym sensie i właśnie ta nielegalność, która nastąpiła, zresztą ona nie nastąpiła wtedy – ona już nastąpiła w czasie wojny, za Niemców już, a potem jak był drugi okupant, to następowała taka właśnie moralność szczególna wśród ludzi, że dokopać, przekręt zrobić, wykołować, oszukać to można właśnie. Pewnych ludzi można. Czyli to też jest w gruncie rzeczy złe, bo to zmienia tą moralność, prawda, ale tak było. I właśnie ludzie tutaj na Pradze też bardzo często właśnie brali w tym udział.

01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.