metryka epizodu
numer epizodu
174
tytuł epizodu
O przedwojennych smakołykach
opowiadał
Izydora Kolińska
rok urodzenia
1924
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Pani Izydora wspomina owocarnie w Syfonie oraz smaki i zapachy z przedwojennych sklepów żydowskich i w tym makagigi palone.
tekst epizodu

Rozmówczyni: Ludzie kupowali u Żydów i lubili kupować u Żydów dlatego, że jak się szło do Żyda to, jeśli chodzi o powiedzmy o pieczywo, to tak jak sobie pan mógł wybrać takie fatałaszki czy jakieś inne historie, czy korale i tak dalej, można było przewracać, wybierać, przebierać i tak dalej, aż sobie coś wybrał.

Prowadzący: A u Polaków?

R: U Polaków nie. Nie lubili Polacy. Tylko było: „Co pan sobie życzy?” czy tam „co pani”, „Co potrzeba? Tyle tego?” czy tak dalej to było i to wszystko. Przeważnie szli ludzie do Żydów, więc tu Polacy byli źli, niezadowoleni, bo tego handel im się tam bardzo nie rozwijał. No to później właśnie zaczęła się ta cała historia taka z tymi Żydami. Potem było „Nie kupuj Żyda, tylko u Polaka”. Były takie też wywieszki.

P: Ale te wywieszki były w jakim okresie?

R: No w czasie, to przed wojną.

P: Przed wojną?

R: To było przed wojną. To było przed wojną. Były budki z pieczywem. Pamiętam gdzie chodziłam, to był, prowadził właśnie taki pan Żyd – był chleb razowy, bardzo dobry, pieczywo było wspaniale wypieczone. Ten właśnie bochenek chleba musiał być trzeszczący, bo moja mama bardzo lubiła tą przylepkę, gdzie ja dzisiaj te przylepki też bardzo lubię, te skórki, to mi bardzo odpowiadają i każda bułka – ja nie lubię tych właśnie miękkich, lubię pieczywo też właśnie wypieczone takie. Tam to pieczywo było wspaniałe. Mimo wszystko, że to te, leżały tam, prawda, w tym pojemniku, ale każdy sobie brał, wybierał tą bułkę, brał. Pamiętam też mama: „To też idź kup mi tam”, ile tam, deko, czy tej kawy gdzie tam szłam mamie, to tam ona też kręciła w młynku tą kawę i na wagę. No masło to też po 10 deko się budowało. To odklejane było. Takich pakowanych nie. Jedyne co opakowane pamiętam były nazwa Ceres. To jest chyba też jakiś taki tłuszcz, ale do czego ogrzewali ten Ceres to ja nie mam zielonego pojęcia.

P: Czyli może tłuszcz gorszej jakości niż masło?

R: Nie wiem. Bo tego mama nie kupowała. Wiem, że mama mnie wysyłała do tego, gdzie tam była ta Żydówka, taki miała sklepik Żydówka. Takie różne, ale tam pieprz czy inne chyba takie, takie drobiazgi, czy jeszcze coś takiego.

P: Przyprawy?

R: Tak. Bo najlepiej to pamiętam sklepik tam na ulicy Szerokiej, też na gdzie prowadziła Żydowska ten sklepik i bardzo lubiłam ten zapach tego sklepiku, bo tam były i ogórki w beczce, i kapusta, i te inne tam takie różne przyprawy i tak dalej, i tak dalej, gdzie jak tam szłam czy po masło, czy po coś, tylko jedynie lubiłam zapach jak wchodziłam do tego sklepu. A najlepszy dowcip, że jeszcze co lubiłam, zapach jakiego sklepu? Mydło, nafta – rozmaite właśnie takie mydlarskie, mydlarskie te wszystkie.

P: Czy on się mydlarnia nazywał?

R: No chyba mydlarnia. I tam w tym połączeniu tych różnych zapachów, nie chemicznych, czy innych, tam lubiłam też gdzie chodziłam po naftę. Róg tu Ząbkowskiej i Targowej była, znaczy sklep z wędliną i bliżej tutaj właśnie. To był, to był sklepik Ujczaka. I to najlepsze było to, że właśnie po lewej stronie za tym domem były te, no bo ja wiem, budka no można powiedzieć, gdzie były kiełbasy, serdelowa, zwyczajne jakieś i w piątek zawsze na tych nieckach z Ząbkowskiej ulicy na ten czeladnik nieśli na te gorące, parujące kichy tu właśnie do tych sklepów – proszę pana, pachnące. Nieraz jak przechodziłam, drzwi były uchylone u tego, bo to był nieduży sklep, to właśnie u tego Ujczaka, to już przychodziłam tutaj, bo były tak zwane oprawki. Pamiętam zapach tej wędliny! To ja mówię, do dzisiejszego dnia. Tak samo szukam nieraz smaku parówki tej przedwojennej. Niestety. Ten zapach był taki wydobywający się z tych sklepów, bo to przeważnie sama wędlina, szynki tam parówki, była cytrynowa, była pasztetowa, pasztetowa też była wspaniała. Także w ogóle… mimo wszystko, mimo tutaj się starają, ale to się nie umywa do tych wędlin, co to było. To było luksus.

P: Mówiła pani o rybach i o tym dużym wyborze śledzi. A minogi?

R: To pamiętam! I o nich marzę, żeby się kiedyś trafiło coś takiego. Bo wiem, że jadłam kiedyś bo ja bardzo lubię i w tej chwili. Jak mi coś skrzypi w zębach i lubię, po prostu czy jak jest ikra ze śledzia, to bardzo to lubię. I tą minogę właśnie miałam szczęście, że przed wojną, że była w domu. W którym sklepie to było sprzedawane… w jakiejś takiej niedużej, drewnianej beczułce i tam była nawet trochę jakby tam galaretka, tak sobie ją pamiętam w tym, że to tak było jakoś zakonserwowane, a to było tak jak wąż taki długi, cienki, coś takiego. Może to i było drogie, może to było sporadycznie sprowadzane, czy sprzedawane gdzieś tam, bo tak na co dzień tego chodząc po tych to nie spotykałam.

P: A może pani wie co to są makagigi palone?

R: Z tego co pamiętam, to chyba to co jadłam. To jest, było z makiem, czy to było z miodem, czy z jakimś słodkim, to było w takich kawałkach, to chyba zawinięte było w jakichś papierkach zawijane, tylko wiem, że to było słodkie, tak jak gdyby ten mak tam z czymś był jakby sklejony. I to bodajże chyba było nazywane makagigi. Kobiety jak te stały z tymi, gdzie lody same co to dawniej to wyrabiali, mleko co tam kupowali, to kręciło tam, lodem obłożone było, ta bańka, kręciły, ręką nawet to kręciły, żeby to razem do kupy się zeszło. Jak pamiętam to raczej [5:21]. Na ten wafel nakładała łyżką, no były smaczne bo tam i mleko, tam jajka były dodawane, także było, nie było tam po prostu oszukiwane, tylko po prostu po swojsku.

P: No dobrze. A taki charakterystyczny ponoć element dla dwudziestolecia międzywojennego i Bazaru Różyckiego – taki wielki syfon.

R: Tak, to był na środku mniej więcej tych wejść postawiona powiedzmy budka jest, budka czy coś takiego, na górze zamiast dachu był właśnie zrobiony, po prostu zakończenie syfonu, czyli ta główka, te naciskanie i tak dalej. To była taka jak gdyby owocarnia, o, w rodzaju, bo to nie kawiarnia, to była owocarnia, gdzie były właśnie… tam i były banany, i pomarańcze, i cytryny. I właśnie różne te takie luksusowe właśnie te takie.

01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.