metryka epizodu
numer epizodu
168
tytuł epizodu
O Dziupli z ciężką muzą
opowiadał
Andrzej Ujczak
rok urodzenia
1949
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Opis działalności pierwszego sklepu z muzyką heavy-metalową w Polsce. Czy rodowici Prażanie nie mieli nic przeciwko diabelskim dźwiękom wydobywającym się zza ściany?Ujczak dziupla muzyka handel git-ludzie PRL ul.Ząbkowskaujczak_2O fanach ciężkich brzmieńW sklepie muzycznym Dziupla na Pradze pojawiali się klienci z całej Europy wschodniej, niektórzy także incognito…
tekst epizodu

Rozmówca: W pewnym momencie pomyślałem sobie właściwie, no różne rzeczy w życiu robiłem, studiów nie skończyłem, dlaczego nie otworzyć sklepu muzycznego? Nie było nigdzie, w całej Warszawie nie było nigdzie. Piwnica stara była, nikt tam nie chodził, właściwie było brudno, śmierdząco, postanowiłem ją wyremontować i otworzyć sklep. Właściwie byłem jeszcze w tym wieku, że nie myślałem, że to będzie długo, jakieś to będzie, nie wiem, chęć protestu, po prostu chciałem być i robić to co, co lubię i siedzieć w tym temacie. No i otworzyłem Dziuplę. To było jakoś we wrześniu ’79 rok. No i potem za chwilę już Jaruzelski nam, tak powiem, dał po głowie. Straciłem klientów, przestali się interesować, przez pierwszy moment – bo to taki szok był dla wszystkich, dla młodych i dla starych, trzeba było się zajmować przenoszeniem bibuły a nie słuchaniem kaset. Ale potem to przeszło, jak to młodzi, no wiadomo. Do Dziupli wchodziło się takim wejściem do podwórka i w lewą, po lewej stronie. I tam były dwie duże piwnice, jedna piwnica, a potem jeszcze dwie kolejne. Także często waniało pleśnią, takim… stęchlizną – no stara piwnica, stare mury, i mówię – o, tu jest klimat! Piekielny! Nie jak w mydlarni. „Tu jest, do pana się fajnie przychodzi, bo tu jest klimat”, a ja mówię: „Niedobrze, bo ja tu cały dzień siedzę w tym! Koszulkę muszę zmieniać dwa razy dziennie”. To był sklep z prawdziwym klimatem. To było trochę takie brudne i zamazane. No ale to robiło klimat. Klienci to robili.

Prowadzący: W PRL-u często prąd wyłączano. Czy ty miałeś jakby doświadczenie też jako sklepikarz, że tak powiem, z tym?

R: Wielokrotnie.

P: No bo muzyka była odtwarzana i co wtedy?

R: Wielokrotnie. No wszystko gasło oczywiście. Klienci, którzy byli w środku, byli delikatnie wypraszani, no patrzyłem tylko żeby czegoś w torbę nie włożył, jak to na Pradze. Ale zawsze w jednym miejscu na oknie leżały dwie świeczki i zapałki musiały leżeć zawsze, jak przychodziłem raz to zawsze sprawdzałem czy leżą, żeby potem nie szukać, bo się nic nie znajdzie. I dwie świeczki, zamykało się wcześniej, i szło się na piwo gdzieś tam. Nie czekałem aż włączą, jak to była trzecia czy czwarta godzina, już nie czekałem aż włączą, trudno. Początki były kiepskie, znaczy nie było gdzie dawać ogłoszeń, bo to nie był sklep, o którym w Życiu Warszawy można było dać ogłoszenie, bo moi klienci takich gazet nie czytali. Nie było gazet muzycznych. To była poczta pantoflowa. Kolega koledze, gdzieś tam w szkole na zabawie powiedział, także dość długo musiałem rozwijać to, żeby jak mówiąc może językiem ekonomicznym, żeby to miało sens ekonomiczny. Dość długo to trwało, rok albo dwa tak troszkę biedowałem. Kasety były modne wtedy – nagrywało się, przegrywało się. Fotki do nich, okładki płyt, nagrane kasety z fotką tej płyty w środku. Pierwszą koszulkę, pamiętam, zaproponowałem koledze, który był na Akademii Sztuk Pięknych, koszulka czarna, taki biało-szary napis „Speak English or Die” – SoD, taka kapela trashmetallowa, z kolesiem w hełmie, SoD pierwszą koszulkę chyba w Polsce zrobiłem. Znaczy nie będę się chwalił, ale takie mam wrażenie. I potem poszła już moda, znajomych miałem w Londynie, w Paryżu, przemycałem pieniążki, żeby przysyłali płyty. Te płyty były drogie, no to z tych płyt się nagrywało kasety, żeby to się… to wszystko nie było takie proste.

P: Czyli piraciłeś.

R: Wszyscy to robili. Wszyscy to robili. Wtedy płyt było mało, kasety już wytwórnie prywatne robiły, także przegrywało się – klienci przegrywali, zamienialiśmy, komisyjna sprzedaż. No w każdym razie chodziło o to, żeby ten towar był dostępny, bo tak żadnej informacji nie było na ten temat. Płyty okropnie, to wszystko było okropnie drogie, natomiast pojawili się już Polscy producenci, którzy kopiowali sygnety, jakieś wisiorki, tego typu rzeczy metalowe.

P: Jacyś rzemieślnicy?

R: Rzemieślnicy, tak. to była mała produkcja, ale pojawili się. Już tę lukę wypełniali i to było dużo tańsze.

P: A jak odbiór klasycznych Prażan tego sklepu?

R: Gitowcy przychodzili do sklepu, ale nie było konfliktu. Nie, wydaje mi się, że nawet to były jakieś punkty wspólne między takim koleżką, który słucha muzyki, a drugim wytatuowanym, co to wyszedł na chwilę, i za chwilę znowu go posadzą.

P: Pewna surowość, twardość tego też przekazu, sposób bycia.

R: Tak, sposób bycia, język – no to troszeczkę nie, to nie są ci sami ludzie, ale jest wiele punktów wspólnych. Ich to wiele nie interesowało, to byli ludzie którzy tam żyli w swoim środowisku i ta muzyka ich niewiele interesowała. Oni nie przychodzili do mnie do sklepu właściwie tam. Kiedyś przyszli, bo chcieli jakieś pieniądze, coś, no to tam pogoniłem ich. Natomiast ulica nie reagowała w żaden sposób. Ulica reagowała w ten sposób, że potrafili klienta mojego okraść. Także przychodzili często w kilka osób do sklepu, bo jeden się bał jakiś taki, ósma, dziewiąta klasa koleżka, który przyszedł, kupił coś, potrafili mu połowę tego zabrać na przykład, może nie wszystko, gdzieś tam pod trójką czy innym, czy na Targowej na przystanku. Co było okropne, ja z nimi walczyłem, ale to było nie do pokonania, no bo w dwóch miejscach nie mogę być na raz. W związku z czym to mi się bardzo nie podobało, miałem do nich pretensje, ale to tak jest. No wtedy milicja była niesprawna i ten system nie działał, no, trzeba było samemu dbać o siebie.

01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.