metryka epizodu
numer epizodu
15
tytuł epizodu
O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
opowiadał
Teresa Olczak
rok urodzenia
nagrywał
Anna Wałęsa
wprowadzenie
W socjalistycznej Polsce, w latach 50-tych, pani Teresa jako nastolatka pracuje w fabryce Wedla przy ul. Grochowskiej. Wspomina wyborne smakołyki, którymi się w fabryce raczyła.
tekst epizodu
Ach, jak pani wsiada do tramwaju to ludzie krzyczeli: ,,Wedel jedzie!”, czekolada na butach, nie widziałam nawet, kochana, jadło się parę dni, lepszy był ze smalcem chleb albo kawałek kromki suchej, już nie mogłam patrzeć, czekolada, nadziewane cukierki, wafle, chałwa w worach, koszach, orzeszki poobierane na tej, na pakowni, masło, masło orzechowe, jajka, ale co tylko śmietana, wszystko, owoce, za owocami, wszystkie owoce przechodzili to maszyna wodę lała i płukała i kobiety przy tym pracowały starsze, płukała, a ona z takimi sitami, potem na nadzienia szły, nadzienia robili fachowcy do karmelków, teraz nie ma takich cukierków jak kiedyś były, mowy nawet nie ma… takie krówki dobre były, proszę pani, jakie wiśnia w czekoladzie, gdzie to jest, ach! gdzie tam, gdzie tam… Wszystko było w fabryce, obiady były kto chciał to na stołówkę się pisał, oczywiście płatne, nie dużo ale płatne z dwóch dań, wszystko było, torciki te co były czekoladowe, chałwa jaka dobra orzechowa, waniliowa, sucharki, bułki drożdżowe w workach makowce, opieczone w takich kadziach drewnianych, na pakowni one musiały ostygnąć a potem na krajalnie, maszyna kroiła, a my pakowaliśmy i sucharki, petibery, herbatniki, demiluny takie długie były maleńkie takie, norma byłą 500 sztuk, jak pani zrobiła 100 sztuk, a my robiłyśmy po 200 w mig a to momentalnie papier wyważony już był, wprawa był ręki, na pergamin, ciach ciach pod spód, klejem i na bok i na bok i układaliśmy piramidy, człowiek podjechał z wózkiem, policzył paczki w raport wpisał ilość, z tego był opłacany, bardzo byłam biegła, bardzo sprytna Ale, że to w mig wszystko szło! Żeby Pani zobaczyła… 500 paczek to w 20 minut! A to w dwóch pergaminach! W dwóch!
Te starsze babki to nie, nie…. Ledwo normę wyrabiały. Zazdrosne były, ach jej! Najgorsze jak pensja wyczytywała kierowniczka, do tych wypłat, do stołu się dochodziło i pensje i wracało się. One wtedy były złe… A myśmy się śmiały! Raport do jednej kieszeni, forsa do drugiej! ( śmiech) No ...
Tam najadła się pani, a gdzie…. ! Jak przyszłam, np. poszłam do kina, jakieś cukierki, z jakimś chłopakiem- kupił jakieś cukierki czy czekolady i zapomniałam i zostawiłam w kieszeni i potem w domu rozebrałam się, rano ubrałam się, nawet nie zwróciłam uwagi, że mam! A jak wchodzę do… rewidowali wszystkich, cały dzień, a ja wchodzę: Boże mam cukierki! I to fabryki i to Wedla! Mówię: O Jezu! I od razu wysypuję, zostawiam, żeby wiedziała, że ja weszłam z nimi. Potem machnął ręką, nawet nie brał. Ale jak one by chciały wynieść stamtąd, bo baby to cwaniary stare, stare wyżeraczki! A chciały wynieść, to wzięła takich cukierków, dobre takie, mówię Pani, takie landrynki po dwa, po kilogramie! I gdzie to się podało… podziało? Wedel to był Niemiec przecież, ale bardzo dobry dla ludzi człowiek. Mieszkał tam obok, był taki dom… jest do dzisiaj, nawet wiem, które mieszkanie… To proszę Pani, takie landryny po kilogramach, raz te, raz tam migdałki, ale w ogóle jakie takie cukierki… ! To wie Pani co one robiły żeby wynieść? Gorąco w lecie, prawda? Wzięły rozpuściły, wody nalały rano, do wyjścia to się rozpuściło i całe butle! I tak sobie naigrali: no wolno im było wodę, nie cukierki przecież! A one w rozpuszczeniu sobie kompociki robiły, a? Gorąco, nad wodę, różne soczki do picia… Tak wynosiły! ( śmiech) A tak to nie, jak złapali wyrzucili od razu! Pamiętam, no, wychodzi się z fabryki, prawda? Rewidentka kobiet, rewident facet obok- rewiduje i puszcza. A tak panią rewiduje… i tak po łebku nas tak, dziewczyny, po łebku… A jedną dziewcz… jedną babkę taką, no młoda, może ze 30 lat? Może mniej? Zrewidowali- nic w rękach, rękawiczki miała, dwie luźne rękawiczki, ona ją za rękę, ta kierowniczka a tam ,,Lotnik”, ,,Lotnik” to czekolada, to była w waflu czekolada- ,,Lotnik” się nazywała. Wyciągnęła z tego… I od razu z pracy! Protokół wystawili i nie weszła.
Kiedyś to były czekolady! Kiedyś to były cukierki! Jakie krówki kruche dobre były! Jaka chałwa dobra była! Te marmeladki, teraz wcale ich nie ma. Proszę panią teraz to… Deserowa czekolada… malutkie bombonierki, każda o innym smaku, teraz tego nie ma - byle co robią!
Jakie zające w czekoladzie, w środku jajka czekoladowe były, cały zając jajek! A teraz dwa takie z cukierków włożone... Nie ma tego… Jak był Wedel! Proszę panią, to był dyrektor prawdziwy… Gdzie tam! Były złotówki, pieniądze- złotówka z czekolady, po sklepach sprzedawali wszyscy… Wszystko było, nie ma… Wiśnia w czekoladzie, śliwka w czekoladzie… Gdzie to Pani tera kupi? Może robią, ja nie mam… jak robią to na export… I pamiętam jak oni zmienili fabrykie, ja pracowałam wtedy, nie Wedel tylko 22 LIPIEC - nazwę dali. To wszystek towar nazad wrócił z zagranicy! Zagranica zwróciła… Dopiero: Wedel, dopiero przyjęli. Bo chcieli formy wszystkie wymienić i fuks! I ten 22 LIPIEC i zbyło, przywrócili nazwę Wedla...
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.