metryka epizodu
numer epizodu
136
tytuł epizodu
O strajku matematycznym
opowiadał
Edward Liszewski
rok urodzenia
nagrywał
Justyna Piwko
wprowadzenie
W szkole im. Władysława IV niespodziewanie zostaje zmieniony nauczyciel matematyki. Uczniom bardzo się ta zmiana nie podoba...
tekst epizodu
I patrzymy, na początku roku, drzwi klasy się otwierają, wchodzi jakaś baba – mogę tak powiedzieć – która trochę śpiewnym akcentem karze nam usiąść , zająć miejsca, ręce położyć przed sobą, chłopakom, gdzie niektórzy już mieli osiemnaście lat i dziewiętnaście – byliśmy zróżnicowaną klasą, bo te powojenne roczniki, to u nas byli i tacy, którzy i brali udział w Powstaniu Warszawskim, był jeden który był w brygadzie generała Maczka na Zachodzie i takie maluchy jak ja, które miały czternaście lat, jak przyszedł rok za wcześnie do liceum... "Ręce przed sobą i ani mi się ruszyć! Jeżeli ktoś się ruszy, natychmiast za drzwi!" Nikt nie był przyzwyczajony do takiego rygoru! Rzeczywiście, co który się poruszył – "za drzwi!" , "za drzwi!" I się okazuje, że z dziesięciu, na tej pierwszej już lekcji, wyleciało za drzwi na korytarz. Blady strach padł na towarzystwo, tym bardziej, że wykładowczyni była nadzwyczajną, a jej śpiewny akcent nam się wcale nie podobał. Okazało się, że była to... przynajmniej my tak to wiedzieliśmy... że była to Rosjanka o nazwisku pani Kozakowa, która kończyła wydział matematyki na Uniwersytecie Petersburskim, rzeczywiście uniwersytet znany, uniwersytet sławny, być może, że ona była znakomitą matematyczką, natomiast po "Dziadku", po "Papraczu", który od gałganów wyzywał, ale żeśmy go szalenie kochali... Taka osoba nie mogła mieć nic do powiedzenia! Męczyliśmy się z nią chyba miesiąc, żadnych rezultatów z matematyki, a matura się zbliża. W końcu, w pewnym momencie i tu muszę podkreślić – bez żadnej umowy między nami, bez żadnej organizacji, to jakiś impuls był w klasie – przy jednej z matematyk kiedy wyrzuciła ucznia Kiemieńskiego –pamiętam – za drzwi, za to, że ręce schował z blatu biurka, wyrzuciła go za drzwi i cała klasa, koło 40 uczniów wstała i wyszła z klasy. Wszyscy co do jednego! Jeden Cybulski Jasio, który siedział przez chwilę i ręce trzymał jak należy, ale widocznie o niebieskich migdałach myślał, został w klasie i nie wiedział co się dzieje, bo wszyscy wstają, po czym do niej mówi: "Przepraszam, panie profesor, czy my mamy wszyscy wyjść z klasy?" , ona mówi: "A jak sobie chcesz!" - "No to ja wyjdę" i też wyszedł. I została sama w klasie. Minuta –dwie, drzwi z trzaskiem się otwierają, ona z dziennikiem pod ręką wyskakuje na korytarz, do pokoju nauczycielskiego, a my spokojnie, bez słowa, z powrotem do klasy. I najlepszy matematyk, bo nas było dwóch najlepszych matematyków w klasie, Przyjęcki, co z resztą potem skończył wydział matematyki na uniwersytecie, na uniwersytecie i Buchracki Tadek, znany pani, to też jeden z najlepszych matematyków. Przyjęcki zajął miejsce za katedrą i zaczął nam wykład z matematyki, z jakiejś zaległej lekcji, którą pewnie jako jeden z nielicznych zrozumiał, zaczął nam mówić, i po kilku minutach drzwi się znów otwierają , wpada Bieżoń, Błońska – nasza wychowawczyni, Kozakowej nie ma – tylko te dwie osoby, ze zdziwieniem, widziałem, że ich zaparło! Klasa zamiast szumieć, wrzeszczeć, siedzi , wszyscy spokojnie siedzą, gęby rozdziawione patrzą na Przyjęckiego, Przyjęcki prowadzi wykład z matematyki. Bieżoń zaczyna, od razu jakoś z tonu zszedł, na początku coś do nas krzyknął: "Do czego to podobne?!" Potem zaczyna się wyjaśnianie, gospodarzem klasy był wtedy Gąsiorowski Edek też Edward, zaczął wyjaśniać o co chodzi. Był Kruszewski przewodniczącym ZMP, wszyscy przynależeli do ZMP, nie można było wtedy inaczej, potwierdza, że taka jest sytuacja. Później ja trzeci zabierałem głos, jako prymus klasy, mnie wywołali do tablicy co ja na ten temat myślę, ale odparłem identycznie: "Z taką panią matematyki się uczyć nie potrafimy. My musimy... my chcemy prosić, kategorycznie prosić, oczywiście nie żądać, żeby nam zwrócono Dziadka". Ja dlatego tak szeroko o tym powiedziałem, bo w tym czasie, to można było traktować jako strajk uczniowski. Cała klasa odmówiła wzięcia udziału w lekcji matematyki i to nie jakiejś tam nauczycielce tylko absolwentce wydziału matematyki Uniwersytetu w Petersburgu, w Petersburgu? Nie w Petersburgu... w Leningradzie! Przepraszam. Stare nazwy mi po głowie błądzą. To można było potraktować jako... za mniejsze rzeczy ludzi pociągali do odpowiedzialności! Tylko dzięki Bieżanowi, dzięki Błońskiej, dzięki ich staraniom, zabiegom, o których ja nie wiem, okazało się, że zatuszowali tą całą sprawę, nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności. Czeka nas następna lekcja z matematyki, drzwi się otwierają – Dziadek!
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.