metryka epizodu
numer epizodu
123
tytuł epizodu
O mleku, co się nie rozlało
opowiadał
Halina Cieszkowska
rok urodzenia
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Pani Halina uczy się u Melchiora Wańkowicza. Notatki wraz z tygodnikiem konspiracyjnym nosi w bańce mleka. Zatrzymują ją niemieccy żandarmi.
tekst epizodu
Drugie przeżycie, też bardzo... na tajnych kompletach, które było też bardzo groźne, ale też mi się udało! No więc druga groźna historia zdarzyła mi się jak wracałam z ulicy Joteyki od pana profesora, bo tam też były u naszych profesorów, też były min. bywały te komplety. To był właśnie historyk, zajmował się historią średniowiecza, ponieważ musiałam mieć wtedy KEN kartę, więc moi przyjaciele ze swoich dzieci utworzyli malutkie przedszkole prywatne i ja miałam na KEN karcie napisane, że jestem przedszkolanką. I ja, i ja po prostu przyjeżdżałam z tego Klarysewa ... gdzie mieszkałam wtedy, bo wtedy mieszkałam w Klarysewie pod Warszawą... z mlekiem w bańce, a potem w tejże banieczce, opróżnionej i wypłukanej trzymałam swoje notatki robione na tajnych kompletach, bo przecież nie mieliśmy podręczników, wszystko się robiło... te notatki. Ja wpadałam tam do tego i to też nie było zabezpieczone, na głowę wkładałam chusteczkę, pod brodę, to już w ogóle wyglądałam jak jakieś takie...dziecko jeszcze z powszedniaka, no. I wtedy wracałam z takich tajnych kompletów, ale to było już dość późno, robił się zmrok. Był to chyba koniec lutego, że o godzinie 6 jeszcze było możliwie, jeszcze było... taki zmrok zaczął zapadać. Ja wyszłam na ulicę, żeby sobie pojechać do kolejki wilanowskiej, którą codziennie jeździłam. Ale okazało się, że jakieś puste ulice. Jakoś puste ulice przede wszystkim zobaczyłam na przystanku – nie ma ludzi. Nic nie jedzie. No to ja bałam się, że po prostu mam taki duży kawał gdybym miała iść piechotą przez tą całą Warszawę na ulicę Belwederską, no to... a nie wiadomo co się stało! Jakiś paraliż komunikacji? To może lepiej iść? Do przodu! Żeby w końcu coś z tego wyszło, żebym nie została po godzinie policyjnej na ulicach Warszawy. Zaczęłam iść. Nic mnie... żaden tramwaj mnie nie dogonił. Szłam sobie ulicą Filtrową, potem skręciłam sobie w 6 sierpnia, jak już dochodziłam do 6 sierpnia... dziwne to rzeczywiście, to się pokazał jakiś młody człowiek. Tak skądś akurat ten młody człowiek wyszedł i tak przede mnie, znaczy szedł za mną, potem mnie wyprzedził, szedł jakoś nerwowo, szedł bez niczego na głowie – a wtedy to nie było takie modne jak teraz, że nikt nie nosi nic, mimo mrozu i zimy nie noszą w ogóle niczego na głowie – więc on nie miał niczego. Trochę mnie to zdziwiło, że tak idzie, ciągle się ogląda. Ale chciałam go zapytać o... jedyny, którego spotkałam, więc chciałam go zapytać o godzinę, bo się bałam, że muszę przyspieszyć muszę kroku, bo ja nie wiem która godzina ,a muszę zdążyć przed godziną policyjną, gdzie godzina policyjna była o 8, tam na tą kolejkę ostatnią. No więc powiedziałam: "Proszę pana, która godzina?" ,a zegarek, zegarku wtedy się nie miało żeby młodzi ludzie mieli zegarki jakieś jak w tej chwili? Nie było takich zegarków! Bardzo mało kto miał ręczny zegarek, więc zapytałam go. I on mi tak odruchowo się tam spojrzał na ten zegarek i coś tam powiedział mi, jakąś godzinę i zaczął iść dalej. I wtedy ja zobaczyłam, że w tym dużym gmachu, który tam jest na rogu jak zakręca ta ulica 6 sierpnia, taki duży gmach, potem to były gmachy wojskowe i wtedy też właśnie były wojskowe, bo widzę, że okna otworzyli nawet... i Niemcy przez te okna. A przed tym domem stoi bunkier i siedzi w tym bunkrze taki gruby Niemiec z bronią. I tam jakieś, jacyś są wojskowi niemieccy, no i wołają , że... coś tam... Ja niemieckiego, mimo mamy germanistki, nie chciałam się uczyć, ale potem się zaczęłam uczyć, bo chciałam wiedzieć co oni nas krzyczą, bo oni tak ciągle krzyczeli, że nie można było zrozumieć. I człowiek był taki zaszokowany samym tym krzykiem, prawda, więc zaczęłam się uczyć z mamą i trzy klasy przerobiłam licealne tam... czy jakiejś gimnazjalne, tego języka niemieckiego w czasie okupacji. Bo uczyłam się francuskiego, uwielbiałam francuski, maturę zdawałam z francuskiego języka, więc nie chciałam się uczyć, ale w końcu się trzeba było uczyć... to rozumiem co oni krzyczą, oni krzyczą: " Diese Dame..." coś tam... tego, że ta pani... coś tam... że rozmawiała z tym człowiekiem i raptem ja widzę jak wyskakuje taki patrol z bronią, podlatują i aresztowują tego chłopaka młodego i mnie. (pauza) Nic nie mogłam zrozumieć z tego. No rozmawiałam, rzeczywiście, no pytałam go tam... też mi głupio. I prowadzą nas tam do tego gmachu wojskowego na ten wielki dziedziniec, który i teraz istnieje. Wprowadzają nas tam i jego tam gdzieś biorą jacyś inni i mnie ktoś tam inny przesłuchuje, jacyś Niemcy. I całe moje szczęście, że pewnie tak było... tak sobie wyobrażam – bo ja przecież nie wiedziałam, bo mnie się pytają co ja tu robię i co ja mówiłam i tak dalej, a ja mówię, że tu przyjeżdżam do domu, że przywożę mleko i tak dalej... no i tak coś tam mówię... Ja mówię, że po prostu nie wiedziałam czym dojechać, że mieszkam pod Warszawą, bo bałam się, że będzie... że zastanie mnie godzina policyjna i... właśnie zapytałam go ponieważ nie mam zegarka, czy ja dojdę tam i on mi powiedział godzinę. I być może ten młody człowiek najprawdopodobniej on też to samo powtórzył, a on miał prawo być tak zszokowany i nie powtórzyć tego, bo znaleźli przy nim broń. Ja myślę, że to była jakaś akcja. Ja nie wiem do dzisiaj co to było. To musiała być jakaś akcja i on przed tą akcją, to był ktoś z tej akcji, kto uciekał. I znaleźli przy nim broń i zatrzymali go. Natomiast ponieważ ja, zgadzało się to wszystko co ja mówiłam, miałam tą chusteczkę na głowie, wyglądałam jak takie dziecko z... właśnie podstawówki czy coś i z tą banieczką jeszcze... Nie zajrzeli do banieczki! Całe moje szczęście, bo tam były wszystkie moje notatki! Nie zajrzeli do banieczki. Powiedzieli, że mogę iść. No ja się odwróciłam na pięcie i jak poszłam! A przechodziłam obok tego w bunkrze, a ten z bunkru mówi... taki jakiś był przyjazny, bo on się uśmiechną i mówi: "Ja, ja, ja woll!", mówi: " Gut, Gut, Gut..." że ja się cieszę! A ja mu też powiedziałam "danke schon", bo byłam taka szczęśliwa, że gotowa byłam powiedzieć mu te "danke schon" . No i poszłam. No i dobrnęłam szczęśliwie w ostatniej chwili, rzeczywiście przyszłam późno bardzo, ale... a zawsze, acha! Bo jeszcze w tej banieczce oprócz tych moich notatek było zawsze, bo ja wracałam zawsze z kilkoma egzemplarzami dla najbliższych, dla rodziny, dla przyjaciół, zostawiałam. Także była tam też ta gazetka. No i proszę. No byłam szczęściarą.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.