metryka epizodu
numer epizodu
122
tytuł epizodu
O biuletynie co się z kosza wyturlał
opowiadał
Halina Cieszkowska
rok urodzenia
nagrywał
Przemysław Olszewski
wprowadzenie
Pani Halina, jak co tydzień przenosi meldunki i kolportuje Biuletyn Informacyjny (konspiracyjny tygodnik warszawski). Tego dnia Biuletyn dostaje się w ręce wroga.
tekst epizodu
Już w czasie okupacji, to już wiedziałam że dużo mogę, że już nie jestem taką zwierzyną, na którą się poluje, że mogę coś tym Niemcom jednak zrobić. Przenosiłam meldunki, przenosiłam jakieś rozkazy. Broń to tylko raz, czy coś takiego – przeważnie nie. Przenosiłam przede wszystkim, kolportowałam, biuletyn informacyjny. Dostawałam ogromne pliki biuletynów i bezpośrednio z drukarni, brałam z drukarni. Każdy z tych właśnie... z tych łączniczek, każda łączniczek miała jakieś swoje miejsca, gdzie to przenosiła. Ja też miałam takich 5 czy ileś takich miejsc, gdzie przenosiłam te meldunki. Po jakiś 2 latach znalazłam kontakt – bo to kontakt to był bardzo trudny, bo jak konspiracja to konspiracja! Złapałam kontakt na tajne studia i poszłam na studia i byłam na Uniwersytecie. Najpierw były wykłady gdzieś u różnych profesorów albo u różnych ludzi, min. u pana Wańkowicza w domeczku na ulicy... tej... Dziennikarskiej czy innej... tu na Żoliborzu w kierunku Wisły... Z tym, że on już... wtedy go nie było, była jego żona i była Krysia, która potem zginęła w Powstaniu, a on już był internowany i był z tą swoją Tili – z tą swoją córką – gdzieś tam w Szwajcarii czy gdzieś. I to jest opisane u Wańkowicza, ostatnie strony "Ziela na kraterze" to jest opis właśnie tego, tych tajnych kompletów, które się działy w jego domu. Przyjeżdżał profesor Kotarbiński i inni... No i tam się spotykaliśmy.
P: Ale proszę mi powiedzieć – nigdy nie została Pani złapana na tym kolportażu?
Nie zostałam, chociaż raz właściwie zostałam. Ale było to... ale skończyło się wszystko dobrze. Jechałam z koleżanką, z taką właśnie... Renią Micałkiewicz, ona potem też była w moim plutonie łączności, naturalnie cały czas byłyśmy potem razem też, w czasie Powstania też razem... i ona miała swoją, swoją plikę jakiś tych rzeczy i ja też. Ona miała jakiś koszyk na tym miała nałożone tam wszystko – jakieś owoce i jakieś jarzyny, prawda, a pod spodem były te rulony zwinięte, tylko ja już nie pamiętam co ja miałam, ale też miałam w czymś... i ona mówi: "Wiesz co, mama nas zaprasza, zrobiła jakieś placki... ‘’ – wtedy już była to taka straszna frajda, bo to na oleju – nie oleju, ale jakieś tam placki, już nie pamiętam, racuszki czy jakieś inne... "Wiesz, jeszcze mamy trochę czasu, to wstąpimy do mamy, podjedziemy na Narbutta, bo teraz na Narbutta chodzę do KARTY". No i właśnie pojechałyśmy tam na te racuszki i potem stamtąd jechałyśmy tramwajem. Jechałyśmy tramwajem, z tym, że tramwaj, którym teraz jeżdżę, przejeżdża przez plac Unii, staje na przystanku jadąc tutaj do Śródmieścia, a wtedy on stawał na przystanku, który był przy końcu Puławskiej, a potem dopiero przejeżdżał przez plac. Stawał na tym przystanku. I my podjeżdżamy do tego przystanku, bo chcemy tam wysiąść, bo już tam, nie pamiętam, musiałyśmy gdzieś iść niedaleko widocznie, też nie pamiętam jakie to było to miejsce do którego tam oddawałyśmy, ona do siebie, a ja do siebie miałyśmy iść... Miałyśmy tam wysiąść i wysiadamy i wysiadając ona się potknęła i upadła, upadła jej ta... wyleciał jej koszyk i z tego koszyka zaczęły się wysypywać owoce i zaczęły spode tego... i ten rulon! Główny ten rulon, duży tych pism, prawda, biuletynu... zaczął... wyleciał... Aha! Jak podjeżdżałyśmy tam, do tego przystanku, to podchodził patrol żandarmerii, trzech ich chodziło... z takimi... z tą bronią, prawda, tu..tak... tego... podchodzili na przystanek. Pewnie żeby legitymować ludzi, bo mieli prawo w każdej chwili legitymować ludzi na ulicy. No i podchodzili i właśnie jak to wyleciało wszystko! Ja, która wyszła za nią, nie wiedziałam po prostu co robić. Było powiedziane u nas tak, że... żeby się ratować, żeby, żeby nie... żeby uciekać, żeby... no już w tym wypadku nic nie pomożemy... trzeba się jakoś chronić. Ale ja może bym nawet i to zrobiła, ale ja nie mogłam, bo mi nogi ze strachu wrosły w ziemię. I nie mogłam ruszyć, po prostu ja oniemiałam! Po chwili podchodzą Ci Niemcy, zaczynają legitymować tych ludzi, a tutaj toczy się w ich kierunku... tego... trotuaru, prawda, tego chodnika, toczy się rulon jakiś. Całe szczęście, że moja Renia była tak odważna i taka... naprawdę jakaś skoncentrowana i ja widzę jak... ona zaczyna to zbierać i jakiś... ten jeden z tych właśnie młodych Niemców, ona była ładna dziewczyna, poza tym była bardzo taka... no jeszcze bardzo młodziutka, wyglądała w ogóle na pensjonarkę, z resztą ja tak samo wyglądałam na pensjonarkę. Bardzo niegroźnie wyglądałyśmy. I oni zaczęli pomagać zbierać to! Patrzy na nią i podaje jej wszystko! Te owoce jej podaje i ten rulon... A ona taka zachwycona, patrzy też na niego, zaczęła go tak trochę kokietować, potem mówi: "Danke schon!" i robi taki dyg, jak to się kiedyś robiło, dyg taki. "Danke schon" powiedziała i on był zachwycony tym. I jak poszłyśmy stamtąd wtedy żeśmy poszły w cug. Ale to był bardzo groźny moment, ale skończył się bardzo dobrze. I jak podjeżdżam tam do tego, to sobie przypominam.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.