metryka epizodu
numer epizodu
119
tytuł epizodu
O śmiercionośnym plażowaniu
opowiadał
Borkowski Stanisław
rok urodzenia
nagrywał
Justyna Piwko
wprowadzenie
W słoneczny, letni dzień młody Stasio pływa kajakiem po Wiśle. Z poruszeniem obserwuje krwawą łapankę na praskim brzegu. Niemcy nakazują mu powrót.
tekst epizodu
Pamiętam któregoś razu Niemcy zajechali, wie pani, to było chyba w niedzielę, piękna pogoda, śliczna! Niemcy zajechali na Wał, bo to przy Wale Miedzeszyńskim, naprzeciwko ulicy... przy moście niedaleko... Walecznych, naprzeciwko Walecznych, tamta przystań stała, zacumowana. No i jak Niemcy przyjechali, zrobili obławę, wie pani, tymi... To wszystkich, to była godzina chyba 10:00, to wszystkich tych ludzi do brzegu, czy to na kajakach... No więc ja pamiętam, taki młody chłopak byłem, ale dosyć silny, taki już... cieplutko było... my tam mieszkaliśmy, to rano jak się, to były wakacje, to wie pani, jak się rano wstało, to chlup od razu do wody, tu się wytego, orzeźwił się i wszystko w porządku. Matka tam jakąś, ugotowała jakąś jajecznicę albo... przeważnie to ryby, bo wie pani, tych ryb, to wie pani, takie kiełbiki ja pamiętam, że potrafiłem przez dzień to cały kubeł nałapać, tak z 10 kg tych ryb. Tak nauczyłem się tak szybko skrobać, matka w mąkę trochę, chleba nie było, ale same te ryby się, w mące smażone takie, jadło. No i miałem taki, ojciec specjalnie dla mnie zrobił taki mały, pojedynczy kajeczek. Nieduży, taki zwrotny bardzo. I akurat tak podpłynęłem sobie do brzegu, to do tej przystani, i jakiś chłopak z jakąś dziewczyną, skoczyli do tej łódki i : "Szybko! Na drugą stronę!" żeby ich przewozić na drugą stronę. Wie pani, jak ich przewoziłem na drugą stronę, a tu Niemcy : "Zuruck! Zuruck!" przez te ten, wie panie, no niektórzy, tych ubrań, w tej szatni wisiało tyle, no ludzie na wodzie byli, część leżała na tych piachach na tej plaży, no to Niemcy ich tam otoczyli, zgromadzili, wszystko, te budy takie stały, no to takie wie pani, budy takie do przewożenia towarów, ale ludzi tam ładowali w to! Na razie nikogo nie ładowali, tylko otoczyli, kazali im siedzieć, nie ruszać się w ogóle, z karabinami tylko obstawili. Część próbowała uciekać w te krzaki tam takie, w te zarośla, no to zabili parę osób, no strzelili. No i ja przepływałem na drugą stronę, no trzeba tak trochę pod prąd to nie tak się płynie naprzeciwko tylko trzeba wiedzieć jak, no ale ponieważ silny chłopak ja byłem i tak... i słyszę tylko na tym, na mostku tam strzały z karabinu maszynowego: (trach, trach, trach!) Trzy! Tylko słyszę: świst, świst, świst w wodę! Z prawej strony, koło mnie, tak. No nic. Zmobilizowany taki, wie pani, jakoś siły mi jakoś przybyły, na drugą stronę na Ludną ulicę! Kilka razy zaczęli do mnie strzelać, do nas, no bo byliśmy po prostu według nich niezdyscyplinowani, wszyscy wrócili do brzegu, a my nie! No więc, oni żadnych łódek nie mieli, tylko te tuby. A kto nie chciał, no to strzelali też, ale było tak dużo tych kajaków na wodzie, bo nie tylko nasze, bo jeszcze inne przystanie były, gdzie też wynajmowali kajaki, no więc tam, też do nich tam strzelali jakoś. No więc jak, jak, wiem, że po tym wszystkim to zabrakło parę kajaków, bo widocznie tych ludzi pozabijali i ci ludzie, no nieżywi na tych, zaczęli spływać na tych... tą wodą i gdzieś tam popłynęli z prądem, no już nie wrócili. Tych kajaków to ze sześć na czterdzieści kilka to... ze sześć nie wróciło. A jak ja wysadziłem ich po tamtej stronie to tam był właśnie taki, ci piaskarze wyrzucali ten piasek i stąd takie były schodki, takie kaskady, wyrzucali ten piasek na dół, później z tego i wyżej i jeszcze wyżej i później furmanki wywoziły ten piach tam gdzieś do budowy. I tam był utopiony statek "Bajka", przedwojenny statek pasażerski, bardzo ładny i tylko pełno tych blach z wody wystawało takich, no więc ja ten kajak tam wciągnęłem do środka i jak wciągałem to tylko słyszałem jak, bo tam musiałem wyjść na te blachy, żeby ten kajak tam wciągnąć, schować się w te blachy się tam schowałem, pod w tą wodę... ale cieplutko było, to wie pani, schowałem się i miałem piękne pole do obserwacji co się dookoła dzieje, więc popatrzyłem na ten most, widzę na tych nóżkach postawiony ten karabin maszynowy i tam od czasu do czasu jakąś serię tam strzelają i w kierunku nawet do mnie i też po tych blachach, wie pani, wtedy te rykoszety jakoś odbijały się o te blachy, no więc głowę wsadziłem jak najgłębiej, nawet tak zasłoniłem, żeby mnie z mostu nie było widać. No i widzę jak Ci Niemcy tak tych wszystkich... już Ci ludzie tam do brzegu, niektórzy podpływali, niektóre płynęły tam poniżej mostu gdzieś tam w dół, popłynęło wszystko. No i dopiero się zaczęła ,wie pani, strzelanina. Jaka tam masakra się zrobiła jak tych ludzi, wie pani, bo jak zaczęli ich prowadzić tam na te budy, do tych bud, żeby ich tam wywieźć, to wszystko tam w te krzaki! Bo to tam sporo tych krzaków było, z resztą tak jak i dzisiaj jest zakrzaczone tymi krzakami. Więc zaczęli uciekać Ci ludzie, to oni zaczęli z tych karabinów strzelać i tych ludzi nazabijali! Tych, co żywi byli, to kazali im tych ludzi za ręce, za nogi i na te, do tych samochodów wrzucać, a później samych tych zabrali wszystkich i wywieźli. A ja cały czas tam siedzę w tej, tego... a ojciec mnie obserwował cały czas, wiedział gdzie ja jestem, i jak już to właściwie się skończyło, wyszedł na dach tego, tego, tej budy całej: "Chodź już!" a ja z resztą widziałem, że te samochody mostem Poniatowskiego w kierunku Warszawy wszystko jedzie, już zniknęły z tego Wału Miedzeszyńskiego, wszystko na most, pojechało. Więc jak pojechało, no to ojciec nas zawołał, wsiadł do tego, jak przypłynęłem, jak wyszedłem na ten, ten na tą drogę, tam gdzie tych ludzi tam pozabijali – makabra! Tyle krwi! Much! Bo ta krew już się zsiadła, bo to było gorąco tak! Ale to już była godzina czwarta-piąta, to też było ciepło. No to wie pani, no to takie makabryczne przeżycie miałem.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.