metryka epizodu
numer epizodu
105
tytuł epizodu
O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
opowiadał
Bogusław Homicki
rok urodzenia
1941
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Krótki przewodnik po zawodach poza prawem w czasach PRL-u.
tekst epizodu
Ustrój socjalistyczny wykształcił w ogóle takie zawody, które gdzie indziej to w ogóle ludzie nie rozumieją co to znaczy. Takie zawody były ponieważ wszystkiego brakowało, a szczególnie... to znaczy alkoholu może i nawet nie brakowało, ale ze względów wychowanych próbowano społeczeństwo... jakoś tak... dyscyplinować, że np. do godziny 13:00 to się nie pije alkoholu czy od godziny 20:00 czy 19:00 też już sklepy pozamykane. Wobec tego wykształcił się taki zawód meliniarza, że sprzedawano ten alkohol a każdej porze dnia i nocy. Poza tym na melinach to jeszcze sprzedawano bimber, który dużo ludzi robiło prywatnie sobie po mieszkaniach a nie raz jeszcze jakiś przemysłowy spirytus, który niestety był bardzo szkodliwy dla zdrowia. To byli meliniarze. Byli również jak wspomniałem również o tym dwutygodniowym moim staniu w kolejce po kożuch byli ludzie, którzy wyręczali za opłatą tych którzy chcieli się... wystać coś – to byli stacze. Byli... cinkciarze byli! Czyli cudzoziemcy jak się pojawiali, to "change Money", "change Money" – to cinkciarze. No na bazarze, na bazarze z kolei to tam były te gry hazardowe, no, ten benkiel słynny, te trzy lusterka… koszmar! Ja pierwszą całą wypłatę na tym straciłem! Zanim się zorientowałem jak oni oszukują. No ludzie radzili sobie w różny sposób. Były koniki! Koniki to handlowali biletami, z handlem biletami to się zwykle zajmowali... osobnicy młodzi, którzy nie chcieli pracować, to wtedy z kolei tak jak dzisiaj jest bezrobocie, to kiedyś praca była dla każdego i było wręcz naganne społecznie jak się nie pracowało – to się nazywało bumelanctwo. Ci bumelanci po prostu dziesięć razy więcej sobie zarobili na ulicy niż chodząc do pracy, wobec tego mówię: zawód konika był lepszym biznesem niż pracowanie gdzieś w fabryce. Akurat koniki to, to zwykle to byli, było takie słowo "bikiniarze", bardzo fajne. "Bikiniarze" od słowa atol "bikini" , bo w Ameryce... zaczęto w ogóle w Polsce pokazywać nam Amerykę w sensie żeby ją obrzydzić, no i w 55’roku chyba, pamiętam, była taka wystawa "Oto Ameryka" gdzie pokazywano życie w Ameryce. No więc były pokazane walki w błocie kobiet – jak się biją w tym błocie, więc to trzeba było pokazać tą ohydę, to wszystko, ale jednocześnie pokazywano rock’n’roll, pokazywano te stroje amerykańskie, te plerezy, te skarpetki, te buty na słoninie, te wieżowce, muzyka, no... waliły tłumy na tą wystawę "Oto Ameryka" ! Ja sam nie wiem ile razy obejrzałem tę wystawę, no to było coś co cała Warszawa waliła żeby oglądać tę wystawę "Oto Ameryka" i po tej wystawie właśnie nastała moda na ten amerykański styl. Młodzi ludzi, tacy dwudziestolatkowie, osiemnastolatkowie, zapuszczali długie włosy, spryskiwane lakierem, czy wazeliną żeby się świeciły, jakiś wąsik hiszpański, krawat z nagą girlsą albo palmą, skar… buty trzy razy szyte na słoninie, to się tak nazywało, one takie były... podeszwa to miała, no, nie przesadzę, że co najmniej 5 cm, to wszystko… do tego skarpetki sing-sing kolorowe w paseczki, spodnie oczywiście wąziutkie na dole, najwęższe spodnie jakie ja nosiłem to miały 18 cm w nogawce. To były tak wąskie spodnie, że już na samym dole to musiał być taki rozporek do tych nogawek żeby w ogóle noga chciała tam wejść, no, więc powiedziałem – spodnie wąskie. Koszula musiała być też jakaś kraciasta egzotyczna, a do tego marynarka w kratę, do tego pod ramiona się podkładało gazetę czy watę żeby ramiona poszerzyć. Jak było chłodno to do tego jeszcze był długi płaszcz taki rozpięty koniecznie, żeby on tak fruwał jak taki bikiniarz szedł. Szal taki długi, też fruwający. Czapka… z takim tyłem, który się usztywniało gazetą żeby tak wysoko sterczał. No i przeważnie tacy ludzie zajmowali się handlem biletami. To byli koniki zwykle. A tych bikiniarzy to widać było na ulicy, np. jak się pojawiły te radia kasetonowe, to sobie na chodniku muzyczkę puszczali i podrygiwali w rytm muzyki na ulicy. No czasami w Kronice Filmowej pokazywali, że właśnie tacy nierobi, bumelanci, spekulanci to trzeba ich piętnować itd. To było wie pani, takie odróżnianie się od społeczeństwa. Wtedy, wtedy to była jakaś taka... taki bunt przeciwko temu oficjalnemu, prawda? Dzisiaj robi się to podobnie, tylko przeciwko komu dzisiaj buntują się ci Irokezi i inni, to ja już nie wiem... ale mniej więcej, to chyba na tym polegało, że trzeba było się wyróżnić od reszty społeczeństwa. Bo wtedy to jeszcze jakaś była ideologia tego no bo była ta bura, szara komuna, no wszystko było szare jak się samochody... ciężarowe to koniecznie szare, jak się dzisiaj zobaczy żółtą ciężarówkę, no to dla nas się wydaje normalne, a kiedyś to w ogóle takich rzeczy nie było, no! Wszystko musiało być szare-bure, dlatego ci bikiniarze to tak ożywiali to, tą ulicę. Po prostu szary człowiek to szedł sobie boczkiem, udawał, że nie widzi jakoś tak ludzie generalnie byli zahukani, jak to się mówi – przytłumieni, bo i te problemy i wszystko, więc bikiniarz to taki, no było coś takiego ciekawostka, ale jakby, no dystans do tego był. W każdym razie na kronice pokazywano właśnie tych bikiniarzy jak to bumelanci, jaki to wrzód na społeczeństwie, jak to trzeba piętnować itd. Tak to mniej więcej wyglądało. Grupki spotykały się w różnych swoich miejscach, ja np. miałem taką grupę koleżeńską... ja chcę powiedzieć, że ja... ja jakby żyłem w tym czasie młodzieńczym już po okresie bikiniarzy, czyli ja nie mogłem się zaliczać, że ja byłem bikiniarzem, chociaż... stosując się do ówczesnej mody, no starałem się mieć wąskie spodnie, marynarkę szeroką itd. ale to już było późniejsze pokolenie. Byli pod kinami, bo handlowali biletami, tam gdzie jakieś coś – się życie działo, na ulicy Targowej, w okolicach bazaru Różyckiego. No źródło, źródło to były, najpierw to była pomoc amerykańska paczki UNRa. Sporo przecież przyjeżdżało w paczkach takiej odzieży. Potem paczki wysyłane były przez rodziny, które gdzieś tam żyły na Zachodzie. To wszystko trafiało na, na ciuchy tak zwane. Ciuchy to było coś innego niż bazar Różyckiego, bo ciuchy to był handel ciuchami zagranicznymi. Takie pierwsze ciuchy to były na ul. Strzeleckiej, między Stalową, potem się przeniosły na ul. Lubelską przy dworcu Wschodnim z drugiej strony, a potem na, do Rembertowa gdzie już było gorzej dojeżdżać, już tak jakoś troszkę to się rozlazło. W każdym razie to, żeby się ubrać modnie, to naprawdę trzeba było mocno się postarać. No i oczywiście, to czego nie można było kupić, to trzeba było zamówić u krawca.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.