metryka epizodu
numer epizodu
104
tytuł epizodu
O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
opowiadał
Bogusław Homicki
rok urodzenia
1941
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Osiedle Świdry Wielkie (Otwock), lata 70. W restauracji "Ambasadorska" Pan Bogusław wraz żoną i znajomymi zasiada do karnawałowej kolacji. Zauważa jedną, zamkniętą salkę, z której wchodzą i wychodzą co chwila ludzie. Okazuje się, że siedzi w niej znany w okolicy żul – Bolek Syga ze swoją bandą...
tekst epizodu
Ogniska, bo to było kilka Ognisk wtedy w Warszawie: no było na Pradze, na Muranowie, w Świdrze... To były takie miejsca gdzie... gdzie chłopcy z biednych rodzin, z wielodzietnych, no pozbawionych opieki, mogli znaleźć dla siebie kąt. To stworzył Kazimierz Lisiecki o tym jest dużo… zostało opowiedziane i napisane, można przeczytać. W każdym razie ja byłem jednym z takich chłopców, którzy trafili do Ogniska i ja trafiłem na Pragę. Przez ileś lat przychodziłem do ogniska na Pradze i była też możliwość zamieszkania w ognisku. Jak w domu było bardzo źle, u nas np. nas pięcioro, no to rzeczywiście w jednym pokoju z kuchnią, to było ciasno, już pomijam, to co tata robił... ale i tak była ciasnota, brak ciepłego obiadu itd. No i to wszystko można było mieć w ognisku i to dzięki temu to ognisko było bardzo, no, dla nas pomocne, dla tych chłopaków. Była też... powstała też z tego po wojnie, z tej przynależności do ognisk powstała też jakaś taka… więź przyjaźni, które trwały. Do dziś ja mam wielu przyjaciół z tamtego okresu. I między innymi przez rok byłem też w ognisku w Świdrze. Poza tym w Świdrze każdy przez Świder się ogniskowiec przewinął, no bo w lato były sześciotygodniowe obozy, więc my ta rodzina ogniskowa, dosłownie tak to można powiedzieć, znała się niezależnie od tego czy ktoś był w ognisku na Muranowie czy na Pradze, bo wszyscy w ciągu roku jeszcze się w lato spotykaliśmy w Świdrze. I po latach, bo wspomniała pani o tej historii, po latach tak się zdarzyło, że sobie już żonaty wybrałem się na zabawę do restauracji Ambasadorska w Świdrach Wielkich, była taka słynna restauracja i tam... cioteczna siostra mojej żony była zamężna z... z facetem, który pochodził z Karczewa, on miał dwóch braci i jeden z tych braci mieszkał właśnie w Świdrach Wielkich, no i tak się zgadaliśmy, że w karnawale pójdziemy na zabawę do tych Świdrów Wielkich do tej Ambasadorskiej, no i tam się bawimy, bawimy, ale siedzimy w takim szeregu stolików, jak w tramwaju takie przedziały czy w pociągu i środkiem, w głębi tego przejścia jakaś salka zamknięta taka, nie wiem, żółta firanka czy drzwi, w każdym razie jakaś ekstra salka, wchodzą i wychodzą z tej salki faceci i ja tak spojrzałem jednym okiem a Witek mówi: "Eee... to banda Bolka Sygi" i z takim widać było respektem, chociaż on tam mieszkał. No i... ale my tutaj sobie pijemy, alkohol, dobrze jemy, humory są, ja też tak troszkę animuszu nabrałem i tak przy barze, tak podszedłem do takiego jednego z tych co tam wchodzili-wychodzili, taki garbaty nos miał i mówię: "Ty! Ja Cię znam z Ogniska!" no i tak się zgadaliśmy, tak rzeczywiście chodziło do Ogniska. No i potem się o godzinie 3:00 nad ranem jakaś straszna draka! Ten Bolek Syga i ci jego kompani z kimś się biją, nie wiem, z Otwocka? Jakaś straszna bitwa! Ten, ten, ten mój z… którym zamieniłem słowa, ma rozbity nos, drugi tam spodnie rozerwane, no te nasze żony: "Wychodzimy! Wychodzimy! Już, już, już...!" No dobrze, no to my wstaliśmy, tam uregulowaliśmy rachunek, wychodzimy, ja idę pierwszy, za mną idą te nasze żony, ten Witek, ten z tego Otwocka, ten kuzyn. Ale z naprzeciwka idzie ten główny szef – ten Bolek. Wąski chodniczek, ja idę środkiem chodnika w jedną stronę, Bolek idzie naprzeciwko mnie, idzie naprzeciwko. No w końcu, wie Pani, ja jestem z Pragi, no... nie będę ustępował, prawda? Zwłaszcza o 3:00 rano, kiedy jak to się mówi, było wypiwszy co nie co itd. A ten Witek: "O Jezu, o Jezu..." i ten Bolek się zbliża, ja idę jak to się mówi – twardo, do przodu, a ten Witek takim szeptem głośnym mówi: "On go zabije! On go zabije!" Ten Bolek mnie zabije. No już, co się dzieje – jest półtora kroku, mamy już do siebie, on idzie Bolek prosto na mnie, ja idę na niego, z resztą taki krok nieraz był na Pradze zaczepny, że się szło na siebie i się potrącało, to była taka zaczepka żeby jak... albo ktoś ustąpił, no wtedy pokazał słabość. I tu my właśnie tak idziemy. Jak ja już mam te półtora kroku do tego Bolka, raptem patrzę mu w oczy, rękę do przodu z palcem wskazującym wysunąłem i mówię: "Nie byłeś na pogrzebie Dziadka!" Bolek na mnie spojrzał, stanął, podniósł ręce w górę, takie w górę i tak leci na mnie, tu słyszę tego Witka: "Zabije go!" ... już no koniec! A ten Bolek chwycił mnie za szyję, ściągnął, taka ławeczka obok stała, na tą ławeczkę i mi zaczyna płakać: "Nie mogłem, siedziałem, siedziałem...". Wie Pani, a ci... to nasze towarzystwo, przeszło na palcach dalej i nikt się nic nie odzywał! Ja przez miesiąc... ten Witek się nie mógł nadziwić, że facet pierwszy raz z Pragi, z Warszawy, przyjechał i największego żula tamtej okolicy słowem jakoś ujarzmił. Słowem! Żadną walką, żadnym bohaterstwem, chwytami, nic – tylko słowem! Ja nie mogę powiedzieć, że to ja zrobiłem – to zrobił Dziadek, bo to ta sława Dziadka, ta więź rodzinna, to, to powodowało, że jednak słowo: "Dziadek" przemawiało do tych, którzy coś wspólnego z Dziadkiem mieli w życiu. Tak to wyglądało.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.