metryka epizodu
numer epizodu
103
tytuł epizodu
O pojedynku z Edkiem Hitlerem
opowiadał
Bogusław Homicki
rok urodzenia
1941
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Warszawska Praga, lata 60. W zwyczajowo zwanym „Haremie”-młodzieżowym klubie nad praskim brzegiem Wisły trwa w najlepsze zabawa taneczna. Nieoficjalnym władcą tego miejsca jest budzący postrach – Edek Hitler...
tekst epizodu
Pamiętam oczywiście! Taki był Hitler-Edek, zbój. Wystarczyło, że się spojrzał, to już człowiekowi się miękko w nogach robiło, no a ja w jakiś sposób tego Edka znałem poprzez mojego kolegę Cześka Górala. No Edek, Edek – ale każdy się go bał! I kiedyś tam na zabawie tańczę sobie z dziewczyną, odbijany jest, jakiś… za chwilę ktoś krzyczy: "Odwołany" – nie wiem czy pani wie o co tu chodzi. Odbijany to polegało na tym, że wolno w tym momencie podejść do tańczącej pary i odbić dziewczynę, a odwołany, to już od tej chwili nie wolno. No i ktoś krzykną: "Odwołany!" i tu podchodzi taki mały, taki Roman, że on chce tańczyć z moją partnerką. Ja mówię: "Już był odwołany", a on się szarpie, bo mu tam już tam był lekko pod alkoholem, no i taka awantura wyszła, zaczęliśmy się szarpać, no i ten Edek się zjawił. Ja mówię: "Edek, no zobacz, kurczę..." ten Hitler...", był odwołany, a on mnie tutaj tego..." a temu Romanowi to bym dał radę spokojnie, ale nie chciałem się bić. A tu ni z gruszki ni z pietruszki, ja dostaję bombę w nos od... Edka Hitlera! Widocznie ten Roman był jego bliższym kolegą, bo ja byłem tylko kolegą poprzez mojego kolegę, tyle że go znałem tam. No i dostałem w nos i kurczę... a z kolei tam nie wolno było zostawić czegoś takiego, bo już człowiek spadał do takiej grupy, co go wolno bić. No to szukałem, szukałem sposobu jak się odegrać na tym Edku, ale tu nas rozgonili, tam też taka służba porządkowa istniała, więc nas rozgonili, no i już nie było pretekstu żeby ja do tego Edka podszedł. No minęło parę dni, w środku tygodnia były takie zajęcia klubowe, jakiś bilard- nie bilard, i ja... i ten Edek coś tam jakiegoś bilarda gra i ja podszedłem i mówię: "Daj pograć", a on mi coś tam znowu burknął, żebym... na "sp..." to się zaczyna. To ja mu też coś tak odpowiedziałem, no to Tobie też tak tego… I... jest już ciemno, wieczór, wszyscy idą do domu, ja patrzę stoi taka grupa, no i ten Edek w środku, zaczepia mnie: "Ty, Ty mi powiedziałeś ch... ci w d..." - to przy tym stole. No i bez słowa zaczął kopać, a oni jego, on się… miał taki styl bitki – kopanie. Tak kopał, że aż do głowy, no i nie dość, że on to jeszcze tych ośmiu jego kolegów. Ja w tym kotle, wszyscy mnie kopią! No to już... zobaczyłem lukę między tymi nogami i uciekłem! No uciekłem, ale znowu następna sprawa – pobity, skopany… Na nadzielę szykuję się na zabawę! Ubrałem się w takie ciężkie buty, nie wiem skąd miałem, jakieś wojskowe, jakaś kurtka taka ten i idę na zabawę! A idę z tym moim kolegą Cześkiem w jedną stroną i akurat z naprzeciwka idzie Edek, bo taki był wtedy zwyczaj na tej Pradze, że trzeba było to jedną alpagę chociaż we dwóch wypić dla kurażu. No więc oni szli po alpagę, a ja szedłem… nie wiem, może sam szedłem? A Cześka miałem wywołać? – w każdym razie ten spojrzał na mnie, ten Hilter: "Nie masz po co tam przychodzić do klubu! Bo jeszcze ci dokopiemy!" A mówię: "A ja właśnie idę do ciebie!" No i on sobie poszedł z tym swoim kolegą, ja doszedłem do klubu, widzę – Czesiek jest, to Czesiek mówi: "Chodź, pójdziemy po alpagę". No dobrze, idziemy tą samą drogą, a Edek wraca. Ich jest dwóch i nas jest dwóch. I ja sobie tak myślę: "No doskonała okazja!", prawda? Już nie będzie sześciu, którzy, którzy będę mu pomagać, tylko Edek i mówię: "No chodź teraz tutaj na trawę!" , bo tam obok były takie tereny powojskowe na Namysłowskiej, a on jakiś tak nie bardzo chętnie: "Nie, nie, nie... tylko Ty tam się nie pokazuj w klubie". A ja mówię: "Nie! Tutaj!" A on: "Nie chcę!". No to tak mnie to trochę zastanowiło, ale żeby mu nie dać odwrotu, to tak go... tak go uderzyłem w nos. Nie tak żeby mocno, ale żeby zacząć. No to już wtedy nie wypada w tym savoir vivrze towarzyskim z Pragi – jak się dostało w nos, to już trzeba oddać, no nie wolno odejść! No to on zrzuca marynarkę: "No chodź!" i to.. i… !!! I oczywiście te kopy swoje, ale ja już wiedziałem, że będzie kopał, troszkę już poznałem judo, to wiedziałem jak się bronić przed kopaniem i co on mi nogą, to ja kontrę tym butem, co on do mnie... otwarcie pędzi, to ja kontra rękami i do tego stopnia, że miałem całe knykcie poobijane od jego zębów, aż poprzecinane, a on z kolei piszczele swoich… swoje piszczele nóg od moich butów. No nie mógł mnie dopaść, a ja się go cały czas bałem, więc... no bo mówię: taki zbój! Od samego widoku się każdy bał. No ale musiałem honorowo wyjść, no przecież nie mogłem tak tego zostawić. I on… już widzę, że już tu mnie... on ma nos rozkwaszony od tych moich kontr, piszczele poobijane, a nie może mnie dopaść, a tak naprawdę nic mi się do tej pory nie zdarzyło, no i on w pewnym momencie schyla się, jakiś kawał gruzu na tej trawie znalazł, podniósł w dwie ręce i leci na mnie! Z tym gruzem! Bo to było tak jakby 3 cegły ze sobą zlepione. Leci do mnie! No to ja wtedy podbiłem mu ręce, także nie dałem jakby, próbowałem nie dać się uderzyć tą cegłą, ale jednak on ją puścił prosto mi na głowę i rzeczywiście krew mi zalewa oczy, no bójka jest, ale ja już go chwyciłem pod siebie, przewróciłem i już nie dałem mu odetchnąć, wklepywałem go prosto w ziemię. On harcze: "Zabije! Zabije!"... coś tam… A ja go tutaj, w ogóle, żeby już oddechu nie złapał. No jak już zobaczyłem, że ma dosyć i koledzy… bo to byli sekundanci… nas odciągnęli, ja już na tą zabawę nie poszedłem, bo musiałem z resztą coś z głową zrobić, bo leciała mi krew. No i tak minęły dwa dni, w czwartki z kolei były na Powiślu takie zabawy w Energetyku też taki był klub, no i Czesiek Góral mówi: "Chodź do Energetyka pójdziemy dzisiej" - "Dobra", idziemy do Energetyka, patrzę, a w Energetyku w drugim kącie sali Edek-Hitler jest! Mówię: "No kurczę, nie wiem co to się będzie działo!" Ale raptem Edek nas wypatrzył, do nas podchodzi, graba Cześkowi, graba mnie: "Słuchajcie tutaj na Powiślu szykują się na nas, więc my z Pragi musimy się razem trzymać". I o tamtej bójce słowa nie ma, nic się nie dzieje. I od tamtej pory ja się stałem kumplem już Edka-Hitlera. Prawdziwym. Do tego stopnia, że ja przez lata jeszcze go widziałem jak on się staczał w alkoholizm, już był takim menelem całkowitym, ile razy szedłem Środkową gdzieś tam była taka piwna knajpa, to on jak mnie widział zawsze się lekko unosił i się mi kiwał, ukłaniał się. No… Także w jakiś sposób swoją pozycję na tej Pradze wybroniłem, ale to tak trzeba było ją zdobywać poprzez działanie.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.