metryka epizodu
numer epizodu
101
tytuł epizodu
O lojalności i zdradzie
opowiadał
Mieczysław Gajda
rok urodzenia
1933
nagrywał
Aleksandra Sadokierska
wprowadzenie
Dom przy Świeżej starannie ukrywa niektórych ze swych gości. Trwa przecież okupacja.
tekst epizodu
Także były to niezwykłe czasy. Dwóch zrzutków radzieckich było u Wiśniewskiego i Wiśniewska wylewała do zlewu pomyje w kuble, bo oni kupę robili w domu. Nie ruszali się. Nie chodzili po polu. Musieli czekać aż ich ktoś w nocy odbierze. I parę ładnych dni. No i siedzą kobiety, i znowu Borkowska mówi: "Wiśniewska, powiedz, co te Ruskie są lepsze od nas?", "Jakie Ruskie?!", "Nie pierdol...", mówi Wiśniewska: "...przecież wiem, że dwóch Rusków u was jest. Dzieci wiedzą, a ja bym nie wiedziała? Czy one są lepsze od nas? Dlaczego one srają do kubła, ty potem wylewasz do zlewu, a zlew stoi pod oknem cioci Stasinowskiej, ja idę ze swoimi obierkami w kuble, żeby wylać, patrzę, takie ruskie balasy leżą! Muchy siadają na nich jak giezy i co, nie mogą się wysrać w ubikacji? Co oni są gorsze... lepsze od nas?". I potem wieczorem oni szli sobie, nikt do nich nic nie mówił, żeby ktoś nie usłyszał i zniknęli. Taka była atmosfera. Do panny Julii i jej siostrzeńca, pana Sławka, przychodzili ludzie, po parę, po paru młodych chłopów. Do pani Gadajowej syna też przychodzili. Nikt nigdy nie zdradził. Nikt. Zdradził szewc na Bródnowskiej i któregoś dnia przyszła egzekucyjna kompania akowska i zabili go, wyprowadzili go przed sklep, żeby poleżał, żeby ludzie wiedzieli. Na Bródnowskiej bliżej 11-go Listopada w drewnianym domu. I zabili go na ulicy, żeby wiedzieli inni zdrajcy, szpiedzy, że sprawiedliwość ich dosięgnie. To wie pani, że myśmy jako dzieci nigdy tam po tym, bo to taki kawałek od domu, bo to do rynsztoka było, to myśmy spadali na jezdnię i po tym nie przebiegli. Ale była kurwa, która dawała dupy, głucha była. Mieszkała też na Bródnowskiej, ale pod samą Szwedzką. No to do niej przyszli akowcy i strzelili jej w dupę salwą. No i tak wszyscy mówili: "W te miejsce, którym grzeszyła", ale Dudek wszedł na drzewo, klon rósł i zobaczył, ona miała w kuchni zazdroski, i mówi: "Siedzi w kuchni i dupę w miednicy moczy!". A ona była głucha. Ładna była jak cholera. I miała kurtkę z karakułów, takie 3/4 co jej prawie dupę zasłaniało, te futerko. Miała z karakułów prawdziwych. I jak ona przechodziła, to mówiliśmy: "Jak się masz, ty głupia, stara kurwo, co ci w dupę strzelili?", "Dzień dobry chłopcy, dzień dobry. Dobrze, dobrze. Dobrze, wszystko jest dobrze". No to takie kary były. Tej w dupę strzelili, tego zabili. Nikt nie zdradził, niech pani pomyśli. Cyganie mieszkali, u Sawokajtisów, bo Sawokajtysowa miała furmankę i na jej podwórzu były stajnie, na Kamiennej mieszkała, jedna kura nie zginęła w tym czasie na całej ulicy. Jedna kura. Tylko uciekli. Uciekli gdzieś daleko na wieś do lasów, bo ich chcieli też po, jak Żydów naszych zabrali do getta, to i cyganie uciekli wtedy. Jeszcze ich nie, nie chcieli zabrać. No ale wrócił pani Ićkowej brat i przyprowadził maleńkiego Kotunia. Kotunio na niego mówiliśmy. Maleńkiego chłopczyka przyprowadził. I przetrwał i po wojnie przyszli rodzina, jego ojca rodzony brat z instytutu żydowskiego przyszli go odebrać, bo to było tak, że takie dzieci jak pani Irena...
P: Sendlerowa.
R: To one miały swoje recepty gdzieś, swoje metryczki gdzie, gdzie, gdzie się chowały, gdzie są, żeby rodziny mogły po wojnie odebrać. I przyjechał jego wujek, oczywiście ciocia Stasinowska poszła do gminy żydowskiej z moim ojcem, bo był inteligentem, i wszystko było legalnie, że to jest rodzina. Chłopiec tak strasznie płakał, a Żyd wyjął pieniądze, dolary i chciał ciocię Stasinowskiej dać, i ciocia Stasinowska mówi: "Ty Żydu, gudułaju wredny! Ty mi chcesz dzieciąca, dzieciątko, mojego Kotunia zapłacić pieniądze, spierdalaj już!", a Kotunio ją tak trzymał za nogi, że go nie można było oderwać. Do końca życia, do śmierci cioci Stasinowskiej już nie mieszkała, bo ten dom rozebrali, dwa razy w miesiącu przychodziły paczki. Ciocia Stasinowska szła do gminy żydowskiej, ale dolarów nie brała, bo wtedy dolary to było, można było iść do więzienia, że się ma dolary, albo że się sprzedało, tylko wymieniali jej Żydzi na, na pieniądze. I listy przysyłał. I jedno dzieciątko. Tylko, że oddaliśmy go z podwórka do Legionowa, do pani Kowaneczki na wieś, dlatego że wszyscy byliśmy takie blondyny rudawe, a on był czarny jak makóweczka. Oczywiście nauczyliśmy go pacierza, to nie my, tylko kobity, i on siedział u cioci Stasinowskiej za szafą. Jak ciocia Stasinowska szła, to z nami się bawił na podwórku. I bały się kobity, że ktoś lignie, i przyjechała właśnie pani Kowalikowa z furą, z kartoflami, założyły mu chusteczkę na głowę, taki serdak, taką jakby kamizelkę, tutaj obszytą futerkiem. Nie było pod spodem futerka, tylko tu na zewnątrz i tak naokoło na dole. I spódniczkę, i buciki sznurowane, i chustkę jeszcze na ramiona, i pani Kowaliczka go wywiozła do Chotomowa i tam przetrwał. I po wojnie znów był u cioci Stasinowskiej, ale przyjechała rodzina – no wielka tragedia. Ciocia Stasinowska chyba z trzy dni piła.
P: Wrócił?
R: Nie, nigdy już nie wrócił z Ameryki, tylko dwa razy w roku przysyłał cioci Stasino, nie na adres cioci Stasinowskiej, tylko na, na gminę żydowską. Chodziła ciocia do gminy, ktoś przychodził, mówił, że jest dla niej paczka.
Pozostały mi wspomnienia najpiękniejszej solidarności między ludźmi, pomocy wzajemnej. Nie było mowy o zdradzie. No zrzutki były. Tu któregoś lata mówią, mama krzyczy: "Synu! Chodź prędko! Kutunia śpiewa w telewizji!".
Nikt nigdy nie zdradził, nikt nie oszukał. Ktoś umierał to kombinowaliśmy – wianki robiliśmy, wszystko. Ktoś się żenił to ślub był. Na prezenty ślubne się robiło jedzenie dla gości. Ale wesela się odbywały u nas na korytarzu.
Miałem szczęście, pani Oleńko. Wychowany na Pradze wśród prostych ludzi, którzy nic nie mieli wspólnego z prostactwem.
01. O bitwie, co w lany poniedziałek wydarzyła się.
02. O haśle, którego dozorczyni z Jagiellońskiej 35 nie była w stanie podać.
03. O sygnecie, który oficer niemiecki podarował.
04. O życiu, co jest w nim ważne?
05. O baloniku, którego brać nie należało.
06. O drewnianym karabinie
07. O bananowej młodzieży, co nawet w latach 40-tych bananiła.
08. O torcie dla Stalina, który w Wedlu przodownice przygotowały.
09. O aniołku, co banknoty rozdawał.
10. O psotach, do których cytyny wykorzystywano.
11. O ciotce Celinie, co złego oficera zbeształa.
12. O dziwnych rzeczach, co na Tarchomińskiej działy się.
13. O kupczących pyzami, co kucały i aż para szła.
14. O książce, która skłóciła księdza z uczniem.
15. O czekoladach, jakich dziś już nie ma.
16. O Fordzie T, który bolszewików rozgromił.
17. O płaszczu tramwajarskim, co uratował dwóm chłopcom życie.
18. O białym króliku, co został psem
19. O Pradze, co prawdziwym miastem jest.
20. O piechocie, co w niej fajno jest.
21. O bombowych lalkach, których nie należało podnosić.
22. O talerzach i ludzkich żywotach, które podczas wojny stają się bardziej kruche.
23. O małym bohaterze, który zakończył II Wojnę Światową.
24. O chlebie, co ze wspomnień był wypiekany.
25. O worku kartofli, co życie mógł kosztować.
26. O rezolutnej mamie, co oficera Wehrmachtu zgasiła.
27. O latających krowach, co siały spustoszenie na Pradze.
28. O piosence, co sowieckie bomby zagłuszać miała.
29. O bijatykach, co wyłącznie na pięści się odbywały.
30. O malcu, co rozmawiał z Marszałkiem Piłsudskim w cztery oczy.
31. O Jadzi Przodownicy, dla której niezwykły bal wyprawiono w pewnej grochowskiej kamienicy.
32. O drugich śniadaniach, które w międzywojennej szkole powszechnej jadały dzieci na dużych przerwach.
33. O karnawałowych balach, które w międzywojennej szkole powszechnej miały miejsce.
34. O (nie)zwykłej codzienności w pewnej grochowskiej szkole, która mieściła się na ul. Kordeckiego.
35. O psie myśliwskim, co wróble notorycznie zaskakiwał.
36. O wujku Czesiu i jego przyjacielu Józefie, którzy szybsi byli od armii radzieckiej.
37. O dźwiękach, co je było słychać na Pradze.
38. O kredkach, co pogrzeb wielkiego Polaka pozwoliły utrwalić.
39. O wielkim ilustratorze, co się podpisywał JMS.
40. O bateldresach, czyli modzie powojennej.
41. O parowozowni, co z dyktatem kapitału przegrała.
42. O bikiniarzach, co tańczyli boogi-woogi.
43. O tajnych obiektach, których nie wolno rysować.
44. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część I)
45. O zbóju z Targówka, którego książka odmieniła (część II)
46. O bimbrze, co to go mieszkańcy Zacisza do Rzeszy pędzili
47. O złej renomie Pragi i autorytecie lekarza.
48. O osobliwym koniu
49. O okradaniu niemieckich transportów
50. O wizycie w kinie
51. O słonicy, co pewna Prażankę na trąbie bujała.
52. O zwierzętach domowych
53. O zakładzie, który wygrać pomogły przekupki
54. O epizodzie zwierzęcym.
55. O radzieckich naukowcach, co amerykańskie samoloty robić chcieli
56. O jeździe na rowerze.
57. O matczynym sercu.
58. O sposobach dorabiania do budżetu domowego
59. O skarbie, jaki amerykańscy wyzwoliciele uwolnionym podarowali
60. O Bikiniarzach, co kolorowe skarpety przywdziewali.
61. O ziółkach, które się legalnie sprzedawało.
62. O powstaniu, którego słonie nie widziały.
63. O starówce, co w gruzach była.
64. O Żółwiu i Karpiu, gdzie głównym daniem był dorsz.
65. O społeczności, co w trójkącie bermudzkim mieszkała.
66. O lodowisku na Stalowej, na którym Marino Marini królował.
67. O meczach piłkarskich, na które tłumy widzów przychodziły.
68. O Edziu Polo, co wiąchę Leninowi słał w południe.
69. O trzech świnkach, co ministra oświaty do domu eskortowały.
70. O przysmaku, co przyczyną osobliwych skojarzeń był.
71. O znaczkach pocztowych, co wszyscy je zbierali.
72. O pływaniu w fosie oraz w Wiśle.
73. O magicznych miejscach, które na Pradze artystów inspirują.
74. O hrabim Krasińskim, co we Władku belfrował.
75. O legendarnym starciu cwaniaczka z Brzeskiej i nobliwego wykładowcy.
76. O Loniu i Cipie, czyli o nauczycielach z międzywojnia.
77. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. I
78. O chłopcu, któremu Bajbus uratował życie. Cz. II
79. O mięsożercach, co podczas wojny nie pościli.
80. O pani doktorowej, co postrachem służących była.
81. O balkonie, z którego coś ciągle spadało.
82. O synonimie bohaterstwa Warszawy.
83. O zabawach w wojny trojańskie.
84. O eksplozjach, czyli co się najfajniej wysadzało.
85. O kredzie, co w melona niefortunnie trafiła.
86. O krzywdzie, której nikt na Brzeskiej swojemu nie zrobi.
87. O bladym strachu, który na Niemców na Pradze padł.
88. O znieczuleniu, co od ognia i wojny wybawiało.
89. O orkiestrach podwórkowych, co miejsca ustępowały cyrkowcom.
90. O marzeniu, by karawaniarzem zostać.
91. O Niemcu, co z Brzeskiej w kalesonach wracał.
92. O hazardzie, co bimberkiem był zakrapiany.
93. O Bajbusie, który nie lubił powstania warszawskiego.
94. O ryzyku, jakie trzeba było podjąć.
95. O Konstantym, któremu się pokręciło.
96. O cycku oraz rączce.
97. O zapasach gladiatorskich, czyli jak się jechało i porządek robiło.
98. O kanapkach z miodem, co się w kostki mydła zmieniły.
99. O praskim cwaniaku, co otwierał co chciał. I koniec.
100. O języku łacieńskiem
101. O lojalności i zdradzie
102. O smakach co już nie powrócą
103. O pojedynku z Edkiem Hitlerem
104. O żulu, co oczka miał w mokrym miejscu
105. O meliniarzach, cinkciarzach, konikach i bikiniarzach
106. O twarzy człowieka spotkanego na Dworcu Wschodnim
107. O pierwszym praskim markiecie i innych miejscach Grochowa
108. O Szwedzie który fabrykę cudów zobaczył
109. O elicie bazarowej
110. O kradzieży z rekompensatą
111. O mięsiwie co dziś najdroższe jest
112. O tramwajach co przez pragie pomykały
113. O tym kto zbudował wybieg dla niedźwiedzi
114. O panu Jakoniuku co karmił fretki
115. O luksusowym noclegu w ZOO
116. O ukochanej Goplanie, co kosmyk włosów straciła
117. O warunkach w mieszkaniu na Stalowej
118. O mamie, co jajka wysiadywała
119. O śmiercionośnym plażowaniu
120. O trzech tragediach i bolesnym dojrzewaniu
121. O teatrzykach rewiowych
122. O biuletynie co się z kosza wyturlał
123. O mleku, co się nie rozlało
124. O bombowcu przez karasie strąconym
125. O bitwie o Falenicę
126. O proszku, co grzał
127. O preferencjach kulinarnych żołnierzy rosyjskich
128. O masarni na Targowej
129. O psie co NKWD nawiał
130. O długu w drugiej Rzeczpospolitej zaciągniętym
131. O grze w trzy karty
132. O pantofelkach z żabiej skóry i innych wyrobach praskich
133. O lunaparku w Parku Praskim
134. O zajączkach i świeżutkich dziewczętach
135. O profesorze Papraczu
136. O strajku matematycznym
137. O sposobach na belfrów
138. O karbidzie co się go zrzucało
139. O soli co bardzo piekła
140. O wampirze co na Pradze grasował
141. O frasobliwych kolejek madonnach
142. O torcie co niebem w gębie był
143. O dziadku wspomnienie
144. O praskiej piromance
145. O dniu z życia kwiaciarki
146. O Fiacie Sahara beż ze Stalingradzkiej
147. O mokradłach, co złoto oraz traktor ukrywają
148. O misiu co członkiem rodziny był
149. O słowikach i swojskich prażanach
150. O Althamerze i Gumie co obraził prażan
151. O dziewczynie z perłą
152. O kuligach i okupacyjnej zimie
153. O małpie z dzieciątkiem i Matce Boskiej
154. O egzekucji na Kępnej
155. O wielbłądach z Grochowa
156. O kinomanii
157. O gołębiarstwie na Targówku
158. O niebezpieczeństwach, jakie czyhają na gołębie
159. O handlu dzikimi ptakami śpiewającymi
160. O ścince, czyli w czym znajdują rozrywkę prascy gołębiarze
161. O złotych czasach i zmierzchu praskiego gołębiarstwa
162. O tym, co w gołębiarstwie jest najpiękniejsze
163. O kunie i jastrzębiu
164. O rosole z gołębia i innych pysznych potrawach
165. O wolności i zniewoleniu (ptaków i ludzi)
166. O tym, w jaki sposób z fabryki na Żeraniu znikały auta
167. O tym, co można było znaleźć (lub stracić) na bazarze Różyckiego
168. O Dziupli z ciężką muzą
169. O radzieckim generalne - nabywcy metalowych płyt
170. O Piotrze Ujczaku - bohaterskim masarzu
171. O Git-ludziach i międzydzielnicowych bójkach
172. O piratach video
173. O złodzieju z finezją
174. O przedwojennych smakołykach
175. O sądach ocennych dotyczących Polski Ludowej
176. O powstańczych talizmanach szczęścia
177. O koncercie grupy ABBA w wiejskiej remizie
178. O obiegu dóbr w PRL-u
179. O niepisanych zasadach gitowców
180. O osobliwych geodetach
181. O modzie w Polsce Ludowej
182. O alkoholu, który wypływał z fabryki
Czy Praga Gada to dobry pomysł? Czy uważasz, że ten projekt powinien być kontynuowany? Jeśli chcesz i możesz, pozwól nam realizować projekty bez ograniczeń i kompromisów. Prosimy - pamiętaj o wpisaniu naszego numeru KRS w Twoim formularzu PIT, czyli tych 10 cyfr: 0000241679

Zobacz jak przekazać nam 1% podatku.